10.07.2016
ul. Jagiellończyka 16

Dzielnica: Śródmieście
Osiedle: Nadodrze
Ulica: Kazimierza Jagiellończyka, dawniej: Ottostrasse

 


ul. Jagiellończyka 16
Jagiellończyka 16 ma lwa. Ma i przepastną sień (wyścigi dziecięcych rowerków można spokojnie zorganizować). Sympatycznych lokatorów też ma. I sielską atmosferę w podwórzu. A czego już nie ma? Trudno mi odgadnąć. Ściany wewnątrz budynku bezwstydnie świecą cegłami (tam, gdzie nie są akurat pokryte tradycyjną zieloną olejną). Podłoga to solidnych rozmiarów deski, mocno już "wygładzone" przez ponad sto lat użytkowania. Jednak gdzieniegdzie pojawia się coś, co przykuwa wzrok i każe się zastanawiać jak wyglądała kamienica za czasów swojej świetności.
ul. Jagiellończyka 16
Jedyne, co przychodziło mi do głowy, kiedy patrzyłam na to wszystko, to "Przykro mi". Tak zwyczajnie, po ludzku. 
PS Szukałam informacji o historii "kamienicy z lwem". Na dolny-slask.org.pl Administrator Virzzz pisze: "W pierwotnym projekcie elewacji (1888, G. Dressler) w tym miejscu miało być... okno. Ośmioosiowa kamienica w strefie parteru miała mieć 7 okien (jest 6) i proste wejście bez szczególnych zdobień". Tyle. Jeśli macie coś więcej na jej temat - piszcie, chętnie się dowiem :).

 
Czytaj dalej
9.05.2016
Zapomniane Miasto

W niedzielny wieczór, 8 maja w holu Dworca Nadodrze odbył się pierwszy z cyklu koncertów "Zapomniane Miasto". O co chodzi? W skrócie: 12 koncertów, każdy z nich w nietypowym (dla występów artystycznych) otoczeniu. Dworce, parki, kamienice, podwórza. Wszystko po to, by pozwolić muzyce wyjść z sal koncertowych i zabrzmieć w miejscach, których blask już nieco przygasł. Motywem wspólnym wszystkich występów będzie "Tierkreis" ("Znaki zodiaku") Karlheinza Stockhausena - każdy z artystów zaprezentuje jedną część tego cyklu.
W ramach inauguracji całego projektu w murach dostojnego Dworca Nadodrze wystąpił wczoraj Kajetan Galas. Trudno mi oszacować ile osób przyszło... "Bardzo dużo" to mało precyzyjne, ale bardzo odpowiednie określenie. Przekrój wiekowy i społeczny też całkiem imponujący, a więc i oczekiwania z pewnością rozmaite. A jednak dźwiękom organów Hammonda udało się tę różnorodność spoić! Koncert spotkał się z niezwykle ciepłym przyjęciem, a sam artysta dzielnie zniósł niecodzienny akompaniament w postaci np. szumu dworcowej tablicy z rozkładem jazdy.

Nie wiem czy organizatorzy spodziewali się takiej frekwencji, ale jeśli tyle samo osób ma zamiar przyjść na koncerty w kolejnych lokalizacjach, to obawiam się, że się po prostu nie pomieszczą. O ile podwórze przy ul. Traugutta (gdzie odbędzie się kolejny koncert) zniesie wiele, to klatka schodowa przy ul. Kołłątaja już nie...  Mimo tych obaw zachęcam Was do udziału w kolejnych koncertach. Dla miłośników kamienic szykuje się tam kilka wyjątkowych miejsc.

Już w następną niedzielę koncert Aleksandry Wasik w podwórzu kamienic przy ul. Traugutta 102-104, czyli tam, gdzie  mieściła się niegdyś wytwórnia wódek Carla Schirdewana. Więcej informacji [tutaj].

Wybieracie się?
Do zobaczenia :)!


Czytaj dalej
2.05.2016
Zlokalizuj kamienice, czyli: Wrocław czy nie?

Dostałam ostatnio wiadomość z nietypową prośbą. Pani Agnieszka przesłała mi dwa zdjęcia, które znalazła w rodzinnym archiwum. Co jest na zdjęciach? Właśnie tego usiłujemy dociec. Możliwe, że to Wrocław, ale może też być inne miejsce na Dolnym Śląsku.

Pani Agnieszka pisze:
"Babcia mieszkała w Bogatyni, uczyła się w Zgorzelcu, a studiowała we Wrocławiu. Te zdjęcia były w małej kopercie zaadresowanej do mojego pradziadka na adres już na Pomorzu"(...). "Nie jestem też w 100% pewna czy to Wrocław, być może zostały one tylko tam wywołane, a miejsca fotografii są gdzieś indziej... Mimo wszystko sądzę, że warto pokazać je dalej".

I co do tego nie można się nie zgodzić: takie znaleziska warto upubliczniać, przekazywać dalej. Właścicielka zdjęć jest z Gdyni, więc ze zrozumiałych względów trudno jej samej przeprowadzić "śledztwo" ;). Ale może ktoś z Was będzie kojarzył te budynki? Zdaję sobie sprawę, że w przypadku drugiego zdjęcia szanse są nikłe, ale to pierwsze może mieć więcej szczęścia. 

Z a j r z y j  d o  a l b u m ó w
Czy macie w swoich zbiorach fotografie, o których wiecie tylko tyle, że są... bardzo stare? Tak stare, że właściwie nie macie już kogo zapytać o to, co przedstawiają, co to za ludzie, jakie to miasto i dlaczego właściwie te zdjęcia są w rodzinnym albumie? 

Szukaliście tego typu informacji na własną rękę? 
Podzielcie się efektami :)


Czytaj dalej
5.02.2016
ul. Kniaziewicza 39

Dzielnica: Krzyki
Osiedle: Przedmieście Oławskie
Ulica: gen. Karola Kniaziewicza, dawniej: Palmstrasse


Po tej stronie ul. Kniaziewicza nr 39 wydaje się dość osamotniony. Nieskażony remontem, zapomniany przez popowodziowych wyburzających relikt. Przyklejony do przecudnej urody styropianowej huby tak sobie stoi i czeka. Trudno powiedzieć na co - „ludzie gadają”, że na remont. Ale o tym remoncie słyszałam już 5 lat temu, więc to chyba czekanie na Godota.
Kamienicę kojarzyłam przede wszystkim ze względu na niesamowity kontrast – zmęczonej życiem elewacji, zamurowanych okien i bujnego kwiecia ochoczo porastającego balkon na drugim piętrze. Było w tym coś budującego ;). Brama nie miała domofonu, ale... zwykle nie miała też działającego światła, więc wycieczkę z aparatem wciąż odkładałam.

Kwiatów nie ma już od przynajmniej roku czy dwóch. 

Niedawno usłyszałam, że budynek ponoć został wysiedlony. Postanowiłam uzbroić się w latarkę i mimo wszystko coś uwiecznić na zdjęciach. 
 Budynek jest wciąż zamieszkały. Tak przynajmniej sądzę. Kiedy fotografowałam wspomniany balkon, z jednego z okien pomachała do mnie uśmiechnięta starsza pani. Teraz tak sobie myślę, że to było podejrzane... Ludzie zwykle mało entuzjastycznie reagują na fotografowanie ich miejsca zamieszkania („A czego fotografuje, niech nie fotografuje, bo milicję zawołam” ;)) . Duch, jak nic.
Ale czy duchy jadają pizzę? Bo na schodach minął mnie dostawca...
Co ja Wam mogę powiedzieć o tej kamienicy? Że strasznie zapuszczona, że szkoda, że detale takie piękne? Wszystko to widać jak na dłoni. Przejdźcie się, zachęcam. Ten budynek topnieje w oczach (dla porównania – brama w 2007 roku [KLIK!] i brama obecnie [KLIK!]). Zajrzyjcie też na oryginalne podwórze za kamienicą - sąsiedztwo tego dosłownie... obgryzionego muru i styropianowego budynku wprawia w osłupienie [KLIK!]. 

Na dolny-slask.org.pl znalazłam informację, że klatka schodowa tej kamienicy grała w jakimś filmie. Wiecie może w którym?

Więcej zdjęć z Kniaziewicza 39 tutaj [KLIK!]. 

DOPISEK Z 18 lutego 2016 r.
A więc jednak remont! I załapią się jeszcze dwie sąsiadki, Kniaziewicza 36 i 38!
[Link] 

Czytaj dalej
31.10.2015
Wrocław-Przymorze, czyli o BFG2015

Trudno jest opisać dwa dni wyrwane z kontekstu codzienności. Specjalnie zaczekałam z relacją, by nabrać dystansu do tych kilku dni spędzonych w Trójmieście na Blog Forum Gdańsk. Zaliczyłam już pokonferencyjną depresję, poskromiłam tendencje imperialistyczne (czyli pogodziłam się z myślą, że nie da się włączyć Gdańska do Wrocławia - nawet jeśli ma się idealną nazwę dla tej nowej dzielnicy: Wrocław-Przymorze). Można żyć dalej.

Co z pewnością zapamiętam?

Gwiazdą pierwszego dnia był Austin Kleon. Prelekcja okraszona śpiewnym teksańskim akcentem nosiła tytuł "Blog like an artist". Wypełniał ją wzniosły pałer w stylu charyzmatycznego pastora, który głosił, że jak kraść to miliony, a później dobrze je zainwestować. To w dużym uproszczeniu, oczywiście. A poważnie: bardzo pozytywne wystąpienie, mnóstwo dobrej energii i wielki kop dla kreatywności. Zachwytom - i nad treścią, i nad Austinem - końca nie było.

Szampańskie nastroje przygasły chwilę później, kiedy na scenie pojawiło się trzech trzech panów: Michał Broniatowski, Grzegorz Miecugow i Filip Niedenthal. Nie przynieśli cukierków. I przyjęli postawę "jestem profesjonalistą i wiem o tym". A tego blogerzy znosić nie mieli zamiaru - przynajmniej część z nich. Nieme oburzenie, nastoletnie fochy, kąśliwe tweety - typowa walka partyzancka: z ukrycia atakujemy czołg procą. Bo i do czołgu właśnie mogę porównać większość argumentów strony dziennikarskiej. Braki w warsztacie, wszechobecny kult amatora (swoją drogą - polecam "Kult amatora" Andrew Keena). Taki obraz wyłania się z ogromu blogów w sieci. I może warto pokornie wziąć to na klatę i starać się nieustannie doskonalić...? Do mnie trafiło.

Do końca dnia nikt już nie zdołał wzbudzić takiej wrzawy. Jednak muszę wspomnieć o wystąpieniu Maćka Budzicha. Super! 100 proc. konkretnych, praktycznych informacji. Kilka z polecanych przez niego aplikacji weszło już na stałe do kategorii "jak ja kiedyś bez tego żyłam?"

Trzecim mocnym punktem mojego podsumowania BFG 2015 jest, oczywiście, prof. Jerzy Bralczyk. Z profesorem rozmawiały Paulina Mikuła i Arlena Witt. I powiem Wam, że wyszło doskonale. Wspaniały pokaz wiedzy, poczucia humoru i kultury. Nie będę cytować. Obejrzyjcie video [klik!]. Moja językoznawcza dusza poleca. 
Tegoroczne BFG odbywało się w Europejskim Centrum Solidarności. Imponujące miejsce. I więcej w nim zieleni niż na niejednym wrocławskim osiedlu... Jednak takie "kinowe" ustawienie siedzeń oznacza zwykle jedno: meksykańską falę. Bo ten musi pić, ten musi na fajkę, a tamten siusiu. I czekać do przerwy nie będzie, musi wyjść już, natychmiast. No, ale na to już organizatorzy wpływu nie mają. To, na co wpływ mieli, wypadło bez zarzutu. Do Wrocławia wróciłam z garścią nowych pomysłów i z "milijonem" zdjęć gdańskich kamieniczek...




Czytaj dalej
30.09.2015
ul. Grodzka 9

Dzielnica: Stare Miasto
Osiedle: Stare Miasto
Ulica: Grodzka, dawniej: Burgstrasse

Gdzie dwóch się bije, tam zabytek marnieje - taki powinien być tytuł tej notki. Ul. Grodzka 9, szerzej znana jako "stara farmacja" (niegdyś mieściły się tam jednostki Akademii Medycznej), ostatnio znów pojawił się w lokalnych mediach. Niestety, nie dlatego, że budynek wyremontowano, czy otwarto w nim kolejna wystawę. Na to jeszcze poczeka. W obliczu obecnej sytuacji - poczeka jeszcze długo. 

Grafika C. Scholza, wycinek z gazety z roku 1866 (źródło: dolny-slask.org.pl)
Samej aferki opisywać nie będę, szczegółowo omówił ją już chyba każdy możliwy portal internetowy (jeśli jakimś cudem ktoś nie wie o co chodzi, zachęcam do kliknięcia tutaj: Gazeta Wrocławska, TuWrocław, Gazeta Wyborcza, PRW). Ale chętnie pokażę Wam kilka zdjęć, które udało mi się zrobić wewnątrz budynku w ubiegłym roku podczas 12. edycji Przeglądu Sztuki SURVIVAL "Miasto - stan zapalny".
 
ul. Grodzka 9
Dostojny gmach zbudowano w 1866 roku, autorem projektu był Milczewski. W środku (do 1945 roku, kiedy to budynek przeszedł w ręce Uniwersytetu Wrocławskiego, a następnie Akademii Medycznej) mieściło się uniwersyteckie  Muzeum Mineralogiczne i Paleontologiczne. Ponoć budynek mocno ucierpiał w czasie wojny, a swoją odbudowę zawdzięcza w dużej mierze pionierom wrocławskiej farmacji - wykładowcom i studentom, którzy postanowili własnoręcznie odgruzować budynek.

ul. Grodzka 9
Jestem skłonna uwierzyć w to, że wojna Grodzkiej 9 nie oszczędziła. W środku budynek jest mocno, hm, eklektyczny ;), niestety ta układanka to głównie lata powojenne. Zdarzają się perełki - tam urocza balustrada, tu piękne drzwi - ale to nieliczne drobiazgi, jeśli wziąć pod uwagę wielkość i wiek budynku. Szczęśliwie nikt nie zdołał odebrać majestatu wysokim stropom i półkolistemu ryzalitowi...

Co widzielibyście w przy Grodzkiej 9? Jakieś pomysły? Tylko nie galerię handlową, proszę ;)...
Więcej zdjęć - [klik!]

Czytaj dalej
14.09.2015
Spacerownik Wrocławski 2

Drugą część Spacerownika sprezentowała mi Agora. Do zrecenzowania, oczywiście. Ponoć pisać umiem, a nawet i lubię, jednak perspektywa recenzowania publikacji Beaty Maciejewskiej aktywuje prokrastynację powodowaną lekkim zakłopotaniem. Bo kimże ja jestem, żeby... ;)?


e-Sapcerownik?

Przezwyciężając dziewiczy rumieniec założyłam, że jestem turystą, zwiedzaczem, miastolubem, odbiorcą tej publikacji. I przetestowałam Spacerownik w praktyce, po prostu ruszyłam w trasę z książką w ręku. I tutaj pierwsza myśl – może warto przygotować wydanie elektroniczne? Nie mówię oczywiście o zrezygnowaniu z wersji papierowej, jednak często podczas mojej wycieczki... brakowało mi rąk do trzymania książki i żałowałam, że nie mogę zerkać do Spacerownika np. na ekranie telefonu. Jednak to już kwestia przyzwyczajenia i zorganizowania, bo wielkość i format książeczki są zdecydowanie przyjazne turystom z gatunku mniej objuczonych.

Co w środku?

A w środku wrocławski karnawał. Spacerownik jest trochę jak szkatułka z biżuterią. Niby niewielki, ale w środku mnóstwo błyskotek. I po przejrzeniu ich wszystkich i tak masz wrażenie, że tej bransolety to chyba wcześniej nie widziałeś... i zaczynasz od nowa. Miejsca, do których zaprasza Maciejewska, nawet jeśli znane szerszemu gronu miłośników Wrocławia, ożywiane i „odświeżane” są legendami, anegdotami i uwagami. Tras w tym niezwykłym przewodniku jest 10 i każda z nich wniesie coś do wiedzy o mieście – zarówno przyjezdnego, jak i wrocławianina. Do tego wspaniałe, jak zawsze, fotografie Mieczysława Michalaka (polecam zwłaszcza tym, którzy bez HDRa to by nawet selfie nie zrobili).

Spacerownik zabrałam ze sobą na wakacje. Tak trochę przekornie, żeby sprawdzić, czy dzięki tej lekturze zatęsknię za miastem, które ostatnimi czasy dało mi się we znaki. I wiecie co? Wielka Ucieczka poniosła porażkę już pierwszego dnia wyjazdu. Czytałam właśnie jeden z rozdziałów, kiedy usłyszałam nad sobą niemalże zbulwersowany okrzyk spoglądającego mi przez ramię znajomego: „To my coś takiego we Wrocławiu mamy?! To ja to chcę zobaczyć!”. I zaczęło się planowanie, gdzie to też pójdziemy, jak już wreszcie (!!!) wrócimy do Wrocławia. Człowiek z Wrocławia wyjdzie, ale Wrocław z człowieka nigdy... ;P


Czytaj dalej
28.07.2015
Blog Forum Gdańsk 2015

W tym roku znów odwiedzę Gdańsk :)! 


Pod koniec września jadę na coroczną konferencję blogerów Blog Forum Gdańsk. Mam zamiar wybrać się do Trójmiasta trochę wcześniej, w piątek (zobaczymy co na to moi Przełożeni, których oczywiście serdecznie pozdrawiam :P), by przejść się po mieście i oczywiście zajrzeć do tamtejszych kamienic. Polećcie mi, proszę, takie gdańskie kamieniczne must-see. Poradą w kwestii sprawdzonych noclegów też nie pogardzę ;).




Czytaj dalej