31.08.2011
Blog Day 2011. Aż słów mi brak!


Szanowni Kamienicofile,

z największą dumą i radością informuję Was, że Wrocławskie kamienice zajęły pierwsze miejsce w kategorii "miasto-region" konkursu Blog Day 2011. 

Moja wrodzona gadatliwość wzięła wolne. Nie wiem, co powiedzieć. Oczywiście, że dziękuję i nie spodziewałam się, a jakże! Gratuluję serdecznie wszystkim finalistom i twórcom blogów nagrodzonych. Żałuję jedynie, że nie mogłam być przy ogłaszaniu wyników (Kamilu, bardzo dziękuję za pomoc!), ale jestem w tej chwili kilkaset kilometrów od mojego ukochanego Wrocławia i jego kamienic...


Czytaj dalej
28.08.2011
Blog Day 2011


Przyznam, że kompletnie się tego nie spodziewałam, więc tym większa jest moja radość. Wrocławskie kamienice znalazły się w zacnym finałowym gronie konkursu Blog Day 2011. Czytaj...

To dla mnie ogromne wyróżnienie, nie sądziłam, że mój blog będzie w stanie zainteresować większą grupę czytelników. Zwłaszcza, że nie pokazuję tylko tych najpiękniejszych, najbardziej reprezentatywnych kamienic, ale także takie, do których strach wejść...  
Wielkie podziękowania należą się Kamili i Maciejowi, którzy namówili mnie do wzięcia udziału w tym konkursie :) Buziaki dla Was!

Dziękuję także za wszystkie maile, które do mnie piszecie. Dziękuję - coraz śmielej pojawiającym się - komentującym. Uwielbiam feedback w każdej formie, bo dzięki temu wiem, że moje pisanie ma sens. 

:)


Czytaj dalej
14.08.2011
ul. Wesoła 11a

Dzielnica: Krzyki 
Osiedle: Huby
Ulica: Wesoła, dawniej:
Augustastrasse - swą nazwą upamiętniała niemiecką cesarzową Augustę, żonę Wilhelma I. Obecnie, ta niegdyś bogata i niezwykle długa ulica, podzielona jest na ul. Wesołą, ul. Marka Petrusewicza, ul. Pabianicką i ul. Szczęśliwą.


Wesoła 11a

Z tymi ulicami, to coś tu jest pomieszane. Nie wiem, dlaczego kamienice stojące przy "odciętym" przez blok fragmencie Ciepłej stoją już ponoć przy Wesołej. 


Pokaż Kamienice na większej mapie
 

Moje niedowierzanie pogłębia numer 29, który znalazłam na fasadzie kamienicy opisanej jako ul. Wesoła 11a. Tak, zdecydowanie czegoś tu nie rozumiem.
ul. Wesoła 11a, a może ul. Ciepła/Gottschallstrasse 29?
Przy TYM FRAGMENCIE (tak to nazwijmy) ulicy stoją sobie trzy kamieniczki, otoczone wrogim morzem blokowisk. Dwie z nich straszą, a trzecią wyremontowano. Jako że nadarzyła się okazja, by zerknąć do środka, a zupełnie przypadkiem miałam ze sobą aparat... ;)
Fasadę pomalowano na kolor mokrego piasku. Parter jest ciemniejszy. Tą samą ciemną farbą niejako wyznaczono piony z - w sumie - ośmioma balkonami oraz stiukowe zdobienia. Kamienica ma parter i cztery piętra, ale to okazało się dla kogoś za mało - po prawej stronie z dachu wystaje dwuokienna nadstaweczka-przybudóweczka.
ul. Wesoła 11a od frontu
Przy okazji remontu wymieniono wszystkie okna, dzięki czemu kamienica prezentuje się całkiem "kompletnie" i świeżo. Świeżo jest także w środku. Hol onieśmiela marmurami i sklepieniem. Wandale też chyba w zachwycie, bo namierzyłam zaledwie jedną kreskę nabazgraną markerem na ścianie. To, jak kamienica wyglądała przed remontem, możecie zobaczyć tutaj i tutaj . Jest różnica - aż miło spojrzeć.

Oryginalna stolarka drzwiowa - bądź jej baaardzo wierna kopia, nie umiem jednoznacznie stwierdzić - zachowała się tylko na parterze. Wyżej jest już współcześnie, choć - na szczęście - jednakowo i "drewnopodobnie".Ale, że ja zawsze się muszę do czegoś przyczepić, to i tym razem nie zrobię wyjątku. Prawdopodobnie schody były w tak tragicznym stanie, że musiały przejść całkowity remont. I w ten oto sposób w środku budynku z 1909 roku wisi sobie klatka schodowa wyglądająca jak z plastiku. Panele? Jakieś dziwne drewno? Nie wiem, co to jest, ale jest zbyt jasne, zbyt... wygładzone? i zbyt marnej jakości (na niższych piętrach jest już znacznie powycierane), by tam w ogóle być. Szkoda. Taka ładna klatka schodowa z duszą...
ul. Wesoła 11a - klatka schodowa
Rzuca się w oczy bałagan na schodach. Papierki, pudełeczka, śmieci... Dozorczyni ma urlop, czy po prostu nie nadąża? Na ten bałagan spuściłam litościwie zasłonę obróbki graficznej, by nie psuć Wam doznań estetycznych.

Nie znalazłszy wewnątrz budynku niczego, co by mnie jakoś szczególnie zainteresowało, ruszyłam na podwórko. A tu ciekawie, bo aż trzy piony balkonów. Na samym podwórzu, w cieniu pięknego, ogromnego drzewa wypoczywała grupka mieszkańców kamienicy. Sielsko. :)


Zrobiłam zdjęcia, obejrzałam, co się dało i wróciłam do mojego ciasnego, betonowego blokowiska.  :(
Weltschmerz straszliwy...


GALERIA


   
 


DOPISEK Z 15.02.2014 r.

Na stronie wroclaw.naszemiasto.pl natknęłam się na artykuł obnażający jakość przeprowadzonego remontu. Czyli kiepskie schody to tylko ułamek fuszerki... Artykuł jest z ubiegłego roku. Jestem ciekawa, czy cokolwiek się od tego czasu zmieniło. 


Czytaj dalej
04.08.2011
ul. Krasińskiego 21/23

Dzielnica: Krzyki
Osiedle: Przedmieście Oławskie
Ulica: ul. Zygmunta Krasińskiego, dawniej: Feldstrasse


Trochę to trwało. Trzy tygodnie obrabiania zdjęć to chyba mój rekord, ale to wyjątkowa sytuacja. Bo i kamienica wyjątkowa. Moja absolutna faworytka, nieustające źródło zachwytów i marzenie wielu nocy bezsennych ;). Widujemy się przez większość roku akademickiego, ponieważ stoi ona przy trasie autobusów 145 i 146. Hm, to też wyjaśnia dlaczego w drodze na uczelnie zawsze zajmuję w autobusie strategiczne miejsce: pozycja "na glonojada" - zachwyconego glonojada, dodajmy - przy oknie po lewej stronie pojazdu. Nie sugeruję, że nie ma we Wrocławiu piękniejszych kamienic. Wszystkie są piękne. Ale ta po prostu do mnie mówi ;). 
Janusz Dobesz pisał o niej w pierwszym tomie "Architektury Wrocławia" jako o przykładzie popularnego jeszcze w początkach XX wieku stylu gotyckiego w wersji secesyjnej. Kamienica została zaprojektowana w 1899 roku przez  firmę mistrzów murarskich Steinera i Linderta. Okrasili oni fasadę kamieniczki przebogatą ornamentyką. Z całego tego gąszczu łypią na przechodniów wyjątkowo szkaradne aniołki... Wśród zdobień wypatrzyłam liczne cyrkle (nawet na ramach okiennych!), trójkąty i węgielnice, więc nie zdziwię się, jeśli i te skrzydlate paskudki mają coś wspólnego z wolnomularstwem. Może to już paranoja, ale czy ten jegomość nie opiera swej obłej stópki o węgielnicę?
Nie wiem, nie wiem. Ale wiem jedno: są tak koszmarne, aż słodkie. Paradoksalnie, czas i zniszczenie chyba im służą... Boję się myśleć, jak by wyglądały pomalowane na kaczuszkowy, czy inny ugier ;). 

Przyglądanie się ornamentyce fasady gwarantuje niezapomniany oczopląs, który może przeszkodzić w jasnej ocenie sytuacji ;). A na uwagę zasługuje też cudna symetria - dwa dwupiętrowe wykusze, każdy z przyłączonymi dwoma balkonami. Na parterze dwie loggie i dwa balkony. I balkon na pierwszym piętrze, "w centrum" fasady. 

Brama wejściowa jest ogromna, z cudną, praktycznie niezniszczoną posadzką. 
 
Drzwi nieco ucierpiały, ale nadal zachwycają.Podejrzewam, że kiedyś musiały mieć szybę/witraż zamiast blachy w środku. Tak wielki hol wymagał raczej dobrego oświetlenia.
Z holu można skręcić w prawo - do bramy nr 21, w lewo - do bramy nr 23, albo iść prosto - na podwórze.  Dzięki życzliwości jednego z lokatorów bramy nr 21 (raz jeszcze - d z i ę k u j ę !)  udało mi się wejść do środka. Klatka schodowa łuszczy się smętnie, a schody uginają, ale piękna stolarka drzwiowa i niesamowity widok na podwórze sprawiają, że o tych niedogodnościach się zapomina. W niektórych drzwiach zachowały się nawet ozdobne szybki!
Zaskoczyło mnie, jak cicho i pusto jest w tej kamienicy. Przejeżdżając koło niej autobusem, można odnieść wrażenie, że spora część mieszkań jest pusta. Jako że pozory mylą, podejrzewałam, że mieszkania mogą być po prostu zaniedbane. Udało mi się porozmawiać z kilkoma mieszkankami kamienic przy ul. Krasińskiego - z ich opowieści wynika, że przy tej ulicy znajduje się około 30 pustostanów - kilka z nich jest w tej kamienicy! (Nawet, jeśli to liczba mocno przesadzona, to... ) Co więcej, kamienica ma być remontowana. W 2012? 2013? 2014? Tu już panie mieszały się w zeznaniach.
Przez szybę na podwórze...
Nie wiem, kto mieszka w bramie 23, ale najwyraźniej nie wychodzi za dnia - nie udało mi się dopaść żadnego z wchodzących czy wychodzących lokatorów, więc po zdjęcia tamtejszej klatki schodowej będę musiała jeszcze wrócić. 
O porażce z nr 23 zapomniałam dość szybko. Pomogło niecodzienne podwórze. Pięknie ukwiecone balkony z kutymi balustradami, zdobienia, wykusze. Niesamowity klimat. Rzuca się w oczy omszałe wzniesienie na środku - ex-fontanna? To była moja pierwsza myśl. Moje przypuszczenia potwierdziła mieszkanka oficyny nr 21. Ponoć fontanna stała tu jeszcze po wojnie. "Przydała się" dopiero później... 

Wejście do oficyny nr 21 prezentuje się bardzo okazale. Fasada też nie jest zniszczona, najwyżej lekko "postarzona" przez gołębie. (Swoją drogą, jeden z nich najwyraźniej dokonał żywota przy tej precyzyjnej robocie, bo tkwił przed bramą jak swoiste memento mori... Wybaczcie, ale wyfotoszopowałam go - zdecydowanie wolę carpe diem...). Wewnątrz już niestety strasznie. Zwłaszcza schody są przerażające - zdają się wyginać we wszystkie strony. Roztańczona balustrada, powyginane stopnie, płaty odpadającej farby - nie uświadczycie tam pionu i poziomu, it's alive and kicking! Napotkana lokatorka oficyny również z nadzieją wspominała o planowanym remoncie budynku. Jego mieszkańcom i samej kamienicy życzę tego z całego serca.
Zapraszam do galerii!
 
FASADA KAMIENIC 21-23





HOL





KLATKA SCHODOWA nr 21





PODWÓRZE





OFICYNA nr 21





OFICYNA nr 21 -widok od Podwala






Czytaj dalej