05.12.2013
ul. Małachowskiego 24, ul. Pułaskiego 73-81

Dzielnica: Krzyki
Osiedle: Przedmieście Oławskie
Ulica: gen. Kazimierza Pułaskiego, dawniej: GalgengasseBrüderstraße - to ulica, która na piśmie zasłynęła już w 1370 roku, a zasłużyła sobie na tę wzmiankę... szubienicą wybudowaną w jej końcowym odcinku. Stąd pierwsza, jakże wdzięczna nazwa - ul. Szubieniczna. Po usunięciu szubienicy, w połowie XIX wieku Szubieniczną przemianowano na ul. Bracką/Bratnią - na cześć znajdującego się tam zakonu bonifratrów. Obecną nazwę ulica nosi od 1946 roku.
Ulica: Stanisława Małachowskiego, dawniej: Flurstraβe (ul. Łanowa) - wytyczona w 1844 r.; obecną nazwę nosi od 1945 roku.


Dziś notka nietypowa - przeglądowa i wspominkowa. Jeszcze na początku działalności bloga pisałam o trzech kamienicach z tej pierzei. Wówczas oficjalna wersja wyroku wydanego na budynki brzmiała: wyburzyć do 2013 r. Rok się już wprawdzie kończy, a kamienice stoją jak stały, ale to niestety nie gwarantuje happy endu. Ceglane staruszki stanęły na drodze... drodze. A właściwie poszerzeniu drogi. Poszerzenie tej drogi z pewnością ułatwi życie kierowcom! 
(Jeśli tylko kiedyś uda się poszerzyć wiadukt... Ale coś trzeba robić, żeby nikt nie zarzucił bezczynności. A wyburzenie z pewnością będzie efektowne.) 
ul. Pułaskiego 81

Czytaj dalej
11.09.2013
Coś nowego dla Wrocławia

Zaproponowano mi przedstawienie Wam pewnej platformy. Po przyjrzeniu się jej dokładnie stwierdziłam, że tak właśnie zrobię, bo temat ma szansę się Wam spodobać. Ba, sama już się w to włączyłam ;). Inicjatywa nazywa się Groupon Starter. Tak, to od "tego" Groupon od okazji cenowych. Postanowili popłynąć ze swoją myślą przewodnią - że w grupie raźniej, taniej i w ogóle warto - na szerokie wody. Projekt działa pod hasłem "Razem możemy więcej!"
Na swojej stronie piszą:
Groupon zbudowany został na przekonaniu, że razem możemy osiągnąć więcej. (...) Uruchamiając platformę Groupon Starter, oddajemy w ręce lokalnych społeczności nowatorskie i wszechstronne narzędzie, poprzez które chcemy wesprzeć ich integrację oraz pomóc w podejmowaniu realnych działań, których efektem ma być pozytywna zmianę w najbliższym otoczeniu. -- Aniela Hejnowska, Groupon Polska
Przyznam, że nie miałam pojęcia, o co w ogóle chodzi z całym tym projektem - pierwszy etap przegapiłam, ale hasła typu "inicjatywa lokalna" i "pozytywna zmiana w najbliższym otoczeniu" działają na mnie lepiej niż "wyprzedaż" tudzież "taniej", więc szybko nadrobiłam informacyjne braki...  

Czytaj dalej
26.08.2013
ul. Rynek 6

Dzielnica: Stare Miasto
Osiedle: Stare Miasto
Ulica: Rynek, Pod Złotym Słońcem (niem. Zur Goldenen Sonne)

 

Na zwiedzanie tej kamieniczki wybrałam się razem z grupą oprowadzaną przez panią Teresę Sokół. To miła odmiana - wejść do kamienicy i czuć się turystą, móc bezkarnie robić zdjęcia i nie przejmować się, że komuś się przeszkadza (tak, po tylu latach "kamienicowania" - to dla mnie wciąż jedyny, ale i największy możliwy problem). A jeśli do tego dochodzi taki luksus, że oto przewodnik opowiada o historii miejsca... Miodzio. Warto podkreślić, że zwiedzających przyszło sporo, więcej niż przewidywano, co najlepiej było widać na początku, podczas mini-wykładu o historii kamienicy. Zabrakło krzesełek, a przecież sala mała nie była.
ul. Rynek 6

Czytaj dalej
11.07.2013
Szczególny Wrocław

Nie ukrywam, że na najnowszą książkę Beaty Maciejewskiej czekałam z niecierpliwością. Bo i słynne organizowane przez nią „spacery” bardzo lubię. I poprzednie wydawnictwa tej autorki cenię. Jednak nade wszystko elektryzowały mnie owe obiecane w tytule szczegóły. Przecież to miasto ma tyle smaczków... Byłam ogromnie ciekawa co wybierze autorka, według jakiego klucza poprowadzi swoją opowieść.
"Wrocław tkwi w szczegółach"

Czytaj dalej
31.05.2013
no image

Pora na zapowiadany w ostatniej notce konkurs :)

Przypominam na czym polega zadanie konkursowe:
1. Układasz puzzle
2. Robisz zrzut ekranu ułożonych puzzli i wysyłasz mi go na adres wroclawskie.kamienice@gazeta.pl
Wygrywają pierwsze cztery maile. Zwycięzców ogłoszę w komentarzu do tej notki.

Puzzle do ułożenia znajdują się TUTAJ.

Dla pierwszych dwóch osób, które prawidłowo wykonają zadanie konkursowe – książki „O historii Wrocławia i Śląska inaczej”, a dla dwóch kolejnych – przewodniki „Zrób to we Wrocławiu!”.
Powodzenia!


Szczegółowy regulamin konkursu (takie teraz czasy, że trzeba...) znajdziecie poniżej. 
Czytaj dalej
29.05.2013
Zapowiedź urodzinowego konkursu


Z okazji trzecich urodzin bloga www. wroclawskie-kamienice.pl przygotowałam dla Was mały konkurs. Zadanie Konkursowe pojawi się na blogu w piątek (31.05.2013 r.) o 18.00, ale już dziś przybliżę Wam zasady całej zabawy.

Co trzeba zrobić?
1. Ułóż puzzle
Puzzle będą zrobione ze zdjęcia już opublikowanego na blogu www.wroclawskie-kamienice.pl, więc uważni czytelnicy z pewnością będą je pamiętać ;). Link do strony z puzzlami znajdzie się w piątkowej notce z Zadaniem Konkursowym.

2. Pochwal się!
Zrób zrzut ekranu z ułożonym zdjęciem i prześlij go na adres wroclawskie.kamienice@gazeta.pl.
*** Nie wiesz jak zrobić zrzut ekranu? Internet służy pomocą :).
Wygrywają pierwsze cztery osoby, które prawidłowo wykonają oba etapy zadania.

Dlaczego warto, czyli: co można wygrać?
Do wygrania cztery książeczki, które mają szansę zaskoczyć nawet rodowitych Wrocławian i gorliwych pasjonatów tego miasta.


Pierwsze dwa prawidłowe zgłoszenia konkursowe zostaną nagrodzone książkami z cyklu „O historii Wrocławia i Śląska inaczej”. Jest to niezwykle efektowne, ilustrowane wydanie tekstów odczytów wygłoszonych w latach 2008-2009 w ramach spotkań organizowanych przez Wrocławskie Towarzystwo Miłośników Historii. Tytuł publikacji nie kłamie – w środku znajdziecie całkiem świeże, niekiedy zaskakujące tematycznie podejście do zagadnienia historii Wrocławia i Dolnego Śląska. Obojętnie, czy bohater odczytu jest bogaty (jak Warenhaus Wertheim/Dom Handlowy Renoma), okazały (jak wieże widokowe ziemi kłodzkiej), czy nawet błogosławiony (jak błogosławiony Czesław), czy też codzienny i raczej mało, khm, medialny (jak wrocławskie szalety na przełomie XIX/XX w.) - książeczka wciąga.
Jeden tom ufundowałam (wielkie słowo ;)) ja, a drugi egzemplarz podarowało Wrocławskie Towarzystwo Miłośników Historii.


Kolejne dwa prawidłowe zgłoszenia konkursowe mogą liczyć na nagrody w postaci niecodziennych przewodników po Wrocławiu. Do współpracy przy tworzeniu „Zrób to we Wrocławiu” autorka, Ewa Orczykowska, zaprosiła bardzo specyficznych przewodników miejskich. W tej książce nie znajdziecie tradycyjnych szlaków wycieczek, spotkacie natomiast grupę ludzi całkowicie zakochanych w swoim mieście i to oni pokażą Wam te mniej znane i mniej oczywiste atrakcje Wrocławia. W rolę przewodników wcielili się m.in. L.U.C. (Łukasz Rostkowski), Maciek Frett i Arek Bagiński (a żeby uczynić zadość mojej próżności dodam, że i ja tam jestem ;)). Dzięki pomysłowemu układowi książki możesz wybrać, czy chcesz zobaczyć, poczuć, zapamiętać, smakować, czy przeżyć. A wszystko we Wrocławiu. Ta książka to mocny argument na to, że nie trzeba być turystą, by we „własnym” mieście odkryć coś nowego.
Oba egzemplarze ufundowała „Gazeta Wyborcza Wrocław”


Jeśli macie jakieś pytania dotyczące nadchodzącego konkursu – piszcie w komentarzach lub na maila wroclawskie.kamienice@gazeta.pl. Do piątku jest jeszcze czas na wyjaśnienie wszelkich wątpliwości :).

Czytaj dalej
05.05.2013
04.04.2013
ul. Prusa 38

Dzielnica: Śródmieście  
Osiedle: Ołbin
Ulica: Bolesława Prusa, dawniej: Lehmdamm
         

Kiedy przygotowywałam materiał z "okrągłej" kamienicy (Prusa 5/ Świętokrzyska 57), a następnie z sąsiedniej Prusa 5a, zerkałam na drugą stronę ulicy - na wpół z fascynacją, na wpół z przerażeniem. Gdzieś w tle przemykał zachwyt i nabożna cześć, jaką żywię dla ruin. Bo, nie ukrywajmy, przy Prusa 38 stała dorodna ruina. Przynajmniej jak na miejskie warunki. Ależ byłam ciekawa, jak jest w środku po wysiedleniu! Opuszczona kamienica to takie "skończone dzieło". Te wszystkie lata, tylu różnych lokatorów... Pewnie ściany i podłogi pokryte były solidnymi warstwami farby (to jak narastające słoje drzewa, czy inne skamieliny ;)). Stopnie schodów zdążyły się zaokrąglić na brzegach, barierka trzeszczała groźnie, a drzwi do każdego mieszkania zdołały się już na tyle wyindywidualizować, że w niczym nie przypominały tych oryginalnych. Ślady ludzi i stylów z ponad stu lat, wszystko wymieszane. To raczej typowy kamienicowy scenariusz, ale za każdym razem realizowany przez inną obsadę aktorską i na innej scenie, więc trudno mi się znudzić oglądaniem tych spektakli.
ul. Prusa z widoczną kamienicą nr 38 ok. 1906 roku
Ostatnio dokładniej przyglądałam się Prusa 38 w 2012 roku, wyglądała wtedy mniej więcej tak. Sądziłam, że pójdzie do wyburzenia. Oczywiście po tym, jak doszczętnie zawali jej się dach, a w środku wybuchnie kilka tajemniczych pożarów (na takiej drodze, jak podejrzewam, jest nieodżałowana Benedyktyńska 6). Jednak kamienica postanowiła zostać baśniowym Kopciuszkiem. Może nie oczarowała urodą, bo tę trudno jeszcze było dostrzec ;), ale Marta Lempart, prezeska Diamond Properties, doceniła potencjał tych murów. Bo przecież blisko rynku, niedaleko Park Tołpy, ogród botaniczny. Niby centrum, a całkiem przyjemnie cicho. Odremontowana okrągła kamienica zapewnia jedyny w swoim rodzaju widok z okien na prywatne słońce.
ul. Prusa 38 - widok ze skrzyżowania z Warzywniczą
Kiedy zobaczyłam, że w kamienicy zaczynają się jakieś prace, włączył mi się wewnętrzny hejter. "Rozgrzebią i zostawią, jak nic!" Wiadomo, że taniej wybudować coś nowego niż robić totalny-kompletny-absolutny remont zabytkowego budynku. Dostosować architekturę XIX wieku do wymogów, jakie stawiają potencjalni nabywcy w XXI wieku. A na obklejenie jej styropianem i udawanie, że jest cacy - już trochę za późno, bo budynek nie przeszedł żadnych sensowniejszych remontów od 1945 roku. Żałowałam też, że przepadną dwa napisy - resztki poniemieckiego i nazwa pierwszej powojennej księgarni we Wrocławiu - Homo. 

Mimo mojego czarnowidztwa (jak ja lubię się mylić w takich kwestiach!), remont kamienicy szczęśliwie dobiegł końca. Uroczyste otwarcie zaplanowano na 9 marca. Jak się później przekonałam, termin dla mnie idealny - w króciutkiej przerwie między jedną dwutygodniową chorobą, a drugą dwutygodniową chorobą...
 
Otwarcie faktycznie było uroczyste. Poczęstunek, szampan, jazzowi muzycy. I naprawdę sporo gości! 
ul. Prusa 38
Kierownik budowy - Radosław Borowski - opowiedział mi o tym, jak ogromnym przedsięwzięciem jest remont kamienicy. Ponoć Prusa 38 była w środku cudem, ale w tym złym znaczeniu - kreatywność lokatorów w ratowaniu sypiącego się budynku nie znała granic, więc c u d, że nic się nikomu nie stało. Przyznam, że słuchanie o ogromie prac włożonych w to przedsięwzięcie było nieco traumatyczne. Wprawdzie pan Borowski powiedział, że "wszystko się da" :) i że w trakcie realizacji projektu nie poszli na żadne ustępstwa - nawet jeśli pojawiały się jakieś trudności, ale... Tak sobie myślę, że może to i dobrze, że nie muszę znać kamienic "od podszewki". Ignorance is bliss.
ul. Prusa 38 - zachowany detal w holu
Budynek przeszedł generalny remont. Fasada została pieczołowicie odtworzona (jest pod opieką konserwatora) i odzyskała pierwotny wygląd - za wyjątkiem dobudowanego piętra, oczywiście. Zmieniło się wnętrze. Zamiast dwóch (mogę się mylić, ale wydaje mi się, że pierwotnie były właśnie po dwa) mieszkań na piętrze - są po cztery. Ostatnia, dobudowana kondygnacja ma trzy mieszkania. Budynek zyskał windę, więc jest teraz przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Na klatce schodowej balustrady są ze szkła - dobre rozwiązanie, jeśli nie chce się optycznie "zagracić" przestrzeni. Na ścianach sztukaterie i tapety. Nad całością czuwała architektka wnętrz, Monika Tomczak i trzeba przyznać, że rezultat lekko onieśmiela. Drugiej tak... jasnej kamienicy w całym Wrocławiu raczej nie zobaczycie. Jak długo będzie tak jasno - zależy od lokatorów. Z drugiej strony, nie można pomalować wszystkiego olejną w łatki moro "bo przecież ludzie i tak ubrudzą" ;).
ul. Prusa 38
Kiedy zajrzałam na stronę Renesansowych Apartamentów, okazało się, że większość mieszkań jest już sprzedana. Nie dziwię się. 

Zapraszam do galerii i na pokaz slajdów
  
Czytaj dalej
04.03.2013
ul. Kościuszki 49/51

Dzielnica: Stare Miasto
Osiedle: Przedmieście Świdnickie
Ulica: Kościuszki, dawniej: Tauentzienstrasse
 

Idąc ulicą Kościuszki napotkać można wiele kamienicznych perełek, które cudem umknęły działaniom wojennym.  A łatwo nie było.


„W związku z dalszą budową stanowisk wypalone zostaną domy położone przy południowej względnie zachodniej stronie Websky-Strasse - Tauentzienstrasse na całej długości - Freiburgerstr - Elferplatz - Schwertstrasse - Fischergasse - Einundfunfzigerstr., aż do Süderoder. Jednostki mające stanowiska bojowe w owych domach muszą je opuścić. Do wyburzenia przystąpi się natychmiast."
To jedna z moich ulubionych ulic w mieście. Zrobiłam z niej główną część swojej trasy spacerowej - najpierw ulicą Kościuszki od Placu Legionów do Krakowskiej, później powrót Traugutta, skręcam w Pułaskiego i idę w stronę Małachowskiego. Dalej jest jeszcze Gajowa i... na horyzoncie majaczą już pastelowe blokowiska. "Home, sweet home" ;].
Bliźniaczki z Kościuszki 49/51 są tak dorodne i bezczelnie dekorowane, że nigdy nie wątpiłam, że to kamieniczne celebrytki. Po prostu rajskie ptaki. Ba, nawet orły! Nie zapomnę, jak kilka lat temu moja siostra przysłała mi mail ze zdjęciem zrobionym przez okno autobusu, w drodze do pracy. Na zdjęciu widniał orzeł z kamienicy nr 51. Podpis był w stylu ":o a to widziałaś?" i utwierdził mnie w przekonaniu, że kamienica robi wrażenie także na ludziach nieco bardziej obiektywnych w kwestii czynszowych cegieł niż ja.
ul. Kościuszki 49/51 - fasada
Dzisiejsze bohaterki zaprojektował w 1900 roku Joseph Wittcke. Kamienica nr 49 powstała na zlecenie Maxa Mathiasa, właściciela firmy budowlanej, a nr 51 na zlecenie Richarda Wilborna i Gustava Bohrna, producentów sztukaterii. Oba budynki zbudowano na planie lustrzanie ułożonych liter C - budynek frontowy, skrzydło boczne i dom tylny. W środku dziedziniec do którego prowadziły dwie sienie przejazdowe - obecnie w jednej z nich znajduje się sklep. Za domem tylnym znajdował się jeszcze budynek przemysłowy, w którym działała drukarnia. Z kolei na parterze numeru 49 mieścił się najprawdopodobniej Grand Bar Max&Moritz. Na ostatnich kondygnacjach kamienic niegdyś znajdowały się pracownie fotograficzne (z ulicy widać ich cofnięte i przeszklone dachy).
ul. Kościuszki 49/51 - byłe pracownie fotograficzne
Kamienice są bardzo majestatyczne - widać to na żywo i widać na mapach Google. Tym większe było moje zdumienie, kiedy dowiedziałam się, że pierwotnie na każdym piętrze znajdowało się... JEDNO mieszkanie. Pokoje reprezentacyjne zajmowały budynek frontowy, sypialnie - skrzydło boczne, a kuchnia i inne pomieszczenia zdecydowanie-nie-reprezentacyjne mieściły się w budynku tylnym. A że już ewidentnie nie wiedziano, czym jeszcze zagospodarować tak ogromną przestrzeń, to na każdym z pięter, w pozostałej części budynku tylnego umieszczono jeszcze po jednym 4-pokojowym mieszkaniu :)))! Podejrzewam, że gdyby tam współcześnie urządzano np. akademik, to nic z tego miejsca by się nie zmarnowało...
ul. Kościuszki 49/51 - fasada
Właściwie z ogromem przestrzeni już sobie poradzono - mieszkania są obecnie podzielone, co mnie wyjątkowo nie dziwi. Nie wiem, jak można ogrzać tak ogromne mieszkanie, ale pewnie można - jeśli się ma... służbę. Patrząc na przebogatą fasadę, imponującą powierzchnię mieszkań i szyb windy na korytarzu, można z pewnością stwierdzić, że byli mieszkańcy kamienicy nie borykali się z takimi problemami, jak dzisiejsi lokatorzy. Bo przy Kościuszki 49/51 nie mieszka się już tak luksusowo. Udało mi się porozmawiać z dwiema lokatorkami. Pierwsza uskarżała się na  wyraźnie odczuwalną wilgoć w mieszkaniu, wieczne zimno i walkę z grzybem na ścianach. Inna z mieszkanek opowiedziała mi o swoim beztrosko sypiącym się balkonie. Zgłaszała ten problem kilkakrotnie, ale nikt się jeszcze nie zainteresował (o ironio, na parterze w gablotce wisiała kartka, która nakazywała NATYCHMIAST zgłaszać wszelkie usterki...). 

Po latach świetności kamienicom 49 i 51 została fasada, bajecznie ozdobiona, opływająca neobarokiem i secesją. I tę fasadę starałam się jak najdokładniej dla Was obfotografować. Zapraszam na zdjęcia!


Czytaj dalej