12.11.2011
Plac Teatralny 1/2

Dzielnica: Stare Miasto
Osiedle: Stare Miasto
Ulica:
Plac Teatralny, dawniej: Zwingerplatz


Kamienica Sachsów z zewnątrz mnie nigdy nie zachwycała. Złośliwi powiedzą, że widać za mało zniszczona ;), ale nie, nie w tym rzecz. Jest za duża jak na mój gust i przez to wygląda trochę jak kamienicowy blok. Na dodatek zrobiła się popularna (a fu!;)). W mieszczącej się niegdyś w kamienicy "Café Fahrig" - jednej z najpopularniejszych wrocławskich kawiarni z początku XX wieku - pijał kawę Eberhard Mock, bohater kryminałów Marka Krajewskiego. Oprócz tego, budynek ma własną "kryminalną" historię.  Życie w dawnym pałacu czynszowym Sachsów do łatwych nie należy.  Kamienica przez lata była własnością miasta. W 2003 roku przeszła w ręce Stronnictwa Demokratycznego. Kiedy okazało się, że SD jako partia polityczna nie może czerpać zysków z wynajmu, kamienicę przejęła Fundacja Samorządność i Demokracja. Następnie kamienicę odkupiło trzech biznesmenów. I tu zaczęły się problemy lokatorów. Zainteresowanych odsyłam do artykułów w internecie. Ile stron, tyle wersji. Mieszkańcy twierdzą, że nowi właściciele utrudniają im życie - odcinając gaz, ogrzewanie - bo chcą ich z kamienicy usunąć, eksmitować, przenieść do lokali zastępczych w... Siechnicach. Właściciele mówią, że budynek wymaga natychmiastowego remontu, wymiany instalacji etc. i stąd prośba o opuszczenie mieszkań. Nie znam sprawy osobiście, jedynie o niej czytałam. Nie chcę więc rzucać brzydkich podejrzeń, wszak każdy swój rozum ma i wnioski wyciągać umie. I lubi. 

Kamienicę Sachsów zaprojektował architekt Karl Schmidt na zamówienie firmy Moritza Sachsa (sam Moritz w momencie stawiania kamienicy był już na łonie Abrahama, ale firmę po nim przejęli jego synowie - Siegmund i Leopold). A Schmidt byle kim nie był - w swoim portfolio mógłby umieścić m. in. zabudowę wrocławskiego ZOO, budowle na Wzgórzu Partyzantów, a także przebudowę i rozbudowę Opery Wrocławskiej. Ach, gdyby tylko miał portfolio... ;). Budynek postawiono w latach 1870-1873 w miejscu w którym wcześniej stał szpital Bożego Ciała i kaplica Trójcy Świętej (więc wszystko wskazuje na to, że kamienica powinna być nawiedzona :P). Kamienica Sachsów składa się z dwóch 4-kondygnacyjnych kamienic o wspólnej elewacji w neorenesansowym stylu: narożnej kamienicy przy ul. Świdnickiej 36/Placu Teatralnym 1, oraz kamienicy przy Placu Teatralnym 2. Tak więc powstał kolos i to o wysokim standardzie i z siedmioma (!) klatkami schodowymi. Sachsom odebrano budynek w 1933 roku, po dojściu NSDAP do władzy.  Po wojnie budynek, hm, "wyremontowano", więc utracił sporo ze swojego przepychu.

Powiem Wam, że o ile opakowanie mnie nie zachwyca, to zawartość Kamienicy Sachsów szturmem podbiła moje serce. Na punkcie tej klatki schodowej po prostu oszalałam. 



Plac Teatralny 1/2 - klatka schodowa

Nie wymyśliłabym czegoś takiego nigdy w życiu. Jest idealna w każdym calu. No, prawie. Humanoidom, które zabazgrały tam każdy centymetr kwadratowy ściany życzę... źle. Mam nadzieję, że was szlag trafi, bo dawno czegoś takiego nie widziałam. To wygląda, jakby ktoś na tydzień zamknął tam stado małp z markerami. Gdybym mogła was wszystkich, psuje brzydkie, wysłać na ciężkie roboty do kamieniołomów, to byłby to z mojej strony akt łaski, bo przyjemniej by was było eksterminować.
Przeszklona spiralna klatka schodowa prowadzi na ostatnie piętro budynku. Ponoć niegdyś mieściły się tam pokoje służby.

Para Młoda
fot. unframe.pl
Para Młoda
fot. unframe.pl
Główna klatka schodowa to już poważna rozpusta dla oczu. Dlatego kiedy napisała do mnie pani Joanna, już szczęśliwa mężatka :), z pytaniem czy mogę polecić jakąś ładną klatkę schodową na sesję ślubną, nie miałam żadnych wątpliwości. To miejsce ma w sobie ogromny potencjał. Nie znam się na fotografii, ale widziałam, co dobry fotograf jest w stanie wyciągnąć z tych schodów ;). Pani Joanna była na tyle miła, że zgodziła się udostępnić mi efekt sesji. Podziwiajcie - zdjęcia profesjonalne, miejsce magiczne, a Para Młoda - jak należy, piękna i młoda :) (raz jeszcze, wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze Życia, kochani!).

Mieszkańcy budynku zdają się przyzwyczajeni do widoku aparatów fotograficznych czających się na "ich" klatce schodowej. Spędziłam tam ponad godzinę i ciągle miałam wrażenie, że coś przeoczyłam, że czegoś nie obfotografowałam, że czegoś nie zdołam Wam pokazać. W końcu doszłam do wniosku, że nie ma rady - będziecie musieli wybrać się tam kiedyś sami, by zobaczyć to wszystko na własne oczy. Uwaga, ta kamienica uzależnia. Ale robi to tak wdzięcznie... ;) Serdecznie zapraszam do galerii!






Czytaj dalej
02.11.2011
Wszystkich Świętych, czyli z wizytą u Juliusa Schottländera

Dziś nie będzie o kamienicach, a o kimś, dzięki komu te kamienice mamy i o kim bez wahania można powiedzieć, że był jednym z dobrych duchów (tylko bez czarnego humoru, proszę...) tego miasta. W Dzień Wszystkich Świętych postanowiłam zajrzeć na cmentarz żydowski przy ul. Ślężnej, gdzie pochowany jest Julius Schottländer. 
Urodzony w Ziębicach, ale "wrocławianin z wyboru" ;). W 1908 roku zamieszkał w Hartlieb czyli dzisiejszych Partynicach w neorenesansowej rezydencji, reprezentacyjnym pałacu (niestety zniszczonym i rozgrabionym w 1945 roku). Był właścicielem dóbr ziemskich - w jego posiadaniu były: Wysoka, Suchy Dwór, Bledzów, Stary Śleszów, Biestrzyków, Karwiany, Kowale, grunty w Borku i Ołtaszynie. Był także właścicielem źródła i pijalni wód mineralnych w Karlovych Varach (Karlsbad). Julius Schottländer był fundatorem Parku Południowego i pawilonu nad stawem oraz Domu Opieki Społecznej. Przed wojną był patronem obecnej ulicy Karkonoskiej. Kim on nie był, człowiek-orkiestra... 

Ale nie to nas ;) obchodzi najbardziej.

Był właścicielem 35 kamienic. W latach 1875-1879 rozpoczął zabudowę miejską w rejonie dzisiejszego Placu Grunwaldzkiego: wytyczył dwie ulice, które nazwał Paulstraße i Gertrudenstraße (dziś Michała Wrocławczyka i Benedykta Polaka). Bywam tam bardzo często i za każdym razem cieszę się, że Schottländer miał tak dobry pomysł. Gdyby nie te ceglane cuda, kto wie, co by powstało między absurdalnym Instytutem Matematyki, kosmicznym Instytutem Informatyki, bunkrowatą Biblioteką Uniwersytecką, a ultranowoczesnym Pasażem Grunwaldzkim...?

Dziękuję panu, panie Schottländer :)

Grobowiec rodziny Schottländer  
Grobowiec rodziny Schottländer
Znicze - nasza tradycja... 
... i kamyki - jego tradycja :)


Czytaj dalej