16.09.2012
ul. Gajowa 70

Dzielnica: Krzyki 
Osiedle: Huby
Ulica: Gajowa, dawniej: Herdain Strasse
- początkowo trakt prowadzący do wsi Herdain (Gaj); po przyłączeniu wsi do miasta, trakt nazwano po prostu Herdain Strasse. Za rok wytyczenia ulicy przyjmuje się 1910, choć pierwsze zabudowania pojawiły się tam znacznie wcześniej.
 


Wyremontowano ją już dawno - może 5, może 7 lat temu, nie pamiętam dokładnie. Dopiero kiedy zyskała nowe kolory, odkryłam, że jest ogromna. Wcześniej wtapiała się w ciąg burych, sypiących się fasad. Kamienica przy skrzyżowaniu ul. Gajowej i ul. Przestrzennej okazała się wybitnie wymagającą modelką. Narożna, duża, otoczona wąskimi chodniczkami i ulicami po których niczym pijane niedźwiedzie ;) toczą się nauki jazdy. Na pierwszy rzut oka budynek wydaje się dość skromnie dekorowany. Jednak, kiedy przyjrzeć się dokładniej, (lub zamontować teleobiektyw) okaże się, że najdrobniejsze detale są starannie dopracowane.
ul. Gajowa 70 - detale fasady. Niby takie same, ale...

Na parterze od zawsze były sklepy. Na Wratislaviae Amici wyczytalam, że jeszcze przed wojną, na samym rogu budynku, mieścił się skład wełny. Teraz jest bardziej różnorodnie i egzotycznie: salon kosmetyczny, lombard, jakiś sklep, a w samej kamienicy ponoć przyjmuje wróżka. Małe centrum usługowo-handlowe ;).
ul. Gajowa 70

Patrząc na budynek z daleka, łatwo przeoczyć bramę. Schodki prowadzące na właściwy, mieszkalny parter - marmurowe. Na ścianach w sieni też marmur. Zdobienia skromne, ładnie zachowane. Już podczas fotografowania drzwi natknęłam się na lokatorkę kamienicy, ale chyba wydałam jej się niegroźnym przypadkiem, bo mnie zignorowała. Podobnie postąpił pan, który minął mnie już w korytarzu rozgałęziającym się w kamienicy - jedna odnoga wzdłuż Gajowej, druga wzdłuż Przestrzennej, każda z nich zakończona klatką schodową. Wolę, kiedy uda się spotkać kogoś bardziej rozmownego. Zwłaszcza, gdy na temat samej kamienicy wielu informacji nie ma. Ale głupio tak naciągać ludzi na zwierzenia...
W środku budynek jest taki, jak można się spodziewać patrząc na fasadę - czysty, odświeżony i nieśmiało przyozdobiony. Nawet od podwórza jest ładnie. Gorzej z samym podwórzem, także widok z okien po tej stronie musi być koszmarny. Jedno zdjęcie i uciekłam...
ul. Gajowa 70 - wyjścia z klatek schodowych na podwórze
Zapraszam do obejrzenia zdjęć.
[s l a j d y]
[g a l e r i a ]

Czytaj dalej
02.09.2012
W starej-nowej papierni

Dziś notka z serii tych "od serca". Jak pisałam Wam ostatnio, bacznie przyglądam się temu, co dzieje się na Przedmieściu Oławskim w związku z budową soft loftów na terenie papierni, gdyż upatruję w tym szansy na rewitalizację (bardzo szeroko pojętą ;)) okolicy. W ubiegłą sobotę miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach fotograficznych Nowej Papierni. Calutki dzień, od 9.00 do 19.00 spędzony wśród pasjonatów fotografii - byli i amatorzy i ci bardziej "pro", ale wszyscy zgodnie zachwyceni Przedmieściem (albo po prostu dobrze udawali... ale nie, nie popadajmy w paranoję ;)). Warsztaty prowadził Tomasz Tomaszewski. Sądzę, że to znana "marka" i nie muszę wyjaśniać kto, co i jak. Jeśli jednak ktoś ma wątpliwości -  let me google that for you ;). Do 13 września wrocławianie mogą oglądać wystawę jego zdjęć w Rynku. Tomaszewski ma niesamowite wyczucie chwili, tę niezwykłą artystyczną wrażliwość... Zazdroszczę, podziwiam i polecam Wam - jeśli macie możliwość, koniecznie odwiedźcie wystawę. Podczas warsztatów mieliśmy okazję obejrzeć sporo jego prac. I choć w większości znałam te zdjęcia już wcześniej, zupełnie inaczej ogląda się je z komentarzami samego autora. 
Właśnie, komentarze. Przyznam, że wielu historii wysłuchałam z przymrużeniem oka. Ale każdy ma swoje doświadczenia, z tym się nie dyskutuje. Natomiast kreatywnego podejścia do kwestii prawnych związanych z ochroną wizerunku po prostu nie ogarniam. Może to i lepiej - bo co wolno wojewodzie... - dlatego będę się jednak trzymać przepisów. 
Tajników części teoretycznej wynosić poza mury papierni nie będę ;). Podczas części praktycznej obfotografowywaliśmy mury samej papierni i cuda architektoniczne Przedmieścia. Powiem Wam, że dawno się tak dobrze nie bawiłam w okolicach Traugutta ;). I choć około dwudziestoosobowa grupa ludzi uzbrojonych w aparaty, idąca grzecznie niczym szkolna wycieczka, z pewnością zwracała na siebie uwagę niemiłosiernie, to po prostu miło było spacerować wśród osób, które widziały to piękno ukryte pod wiekowymi warstwami kurzu i brudu. Ten ogromny potencjał Przedmieścia Oławskiego.
Zarówno podczas części teoretycznej, jak i praktycznej, troskliwą opieką otaczali nas organizatorzy warsztatów. Sam dobry pomysł to jedno, realizacja - drugie i trzeba przyznać, że było ok. Od wymogów technicznych/formalnych począwszy (bogowie... w tylu sypiących się ruinach byłam, a w takiej całkiem solidnej papierni dostałam kask - urbex dla przezornych :P), a na starannym zaplanowaniu zajęć na cały dzień skończywszy. Mam nadzieję, że pozostałe przedsięwzięcia tej firmy - o których pisałam Wam ostatnio - również dojdą do skutku. Z jednej strony to reklama dla RED development, a z drugiej - jakaś forma rewitalizacji społecznej (Jo, dziękuję za ten termin ;D!) tych okolic. Czyli win - win.


  
Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket Photobucket
Czytaj dalej