02.11.2011
Wszystkich Świętych, czyli z wizytą u Juliusa Schottländera

Dziś nie będzie o kamienicach, a o kimś, dzięki komu te kamienice mamy i o kim bez wahania można powiedzieć, że był jednym z dobrych duchów (tylko bez czarnego humoru, proszę...) tego miasta. W Dzień Wszystkich Świętych postanowiłam zajrzeć na cmentarz żydowski przy ul. Ślężnej, gdzie pochowany jest Julius Schottländer. 
Urodzony w Ziębicach, ale "wrocławianin z wyboru" ;). W 1908 roku zamieszkał w Hartlieb czyli dzisiejszych Partynicach w neorenesansowej rezydencji, reprezentacyjnym pałacu (niestety zniszczonym i rozgrabionym w 1945 roku). Był właścicielem dóbr ziemskich - w jego posiadaniu były: Wysoka, Suchy Dwór, Bledzów, Stary Śleszów, Biestrzyków, Karwiany, Kowale, grunty w Borku i Ołtaszynie. Był także właścicielem źródła i pijalni wód mineralnych w Karlovych Varach (Karlsbad). Julius Schottländer był fundatorem Parku Południowego i pawilonu nad stawem oraz Domu Opieki Społecznej. Przed wojną był patronem obecnej ulicy Karkonoskiej. Kim on nie był, człowiek-orkiestra... 

Ale nie to nas ;) obchodzi najbardziej.

Był właścicielem 35 kamienic. W latach 1875-1879 rozpoczął zabudowę miejską w rejonie dzisiejszego Placu Grunwaldzkiego: wytyczył dwie ulice, które nazwał Paulstraße i Gertrudenstraße (dziś Michała Wrocławczyka i Benedykta Polaka). Bywam tam bardzo często i za każdym razem cieszę się, że Schottländer miał tak dobry pomysł. Gdyby nie te ceglane cuda, kto wie, co by powstało między absurdalnym Instytutem Matematyki, kosmicznym Instytutem Informatyki, bunkrowatą Biblioteką Uniwersytecką, a ultranowoczesnym Pasażem Grunwaldzkim...?

Dziękuję panu, panie Schottländer :)

Grobowiec rodziny Schottländer  
Grobowiec rodziny Schottländer
Znicze - nasza tradycja... 
... i kamyki - jego tradycja :)


Czytaj dalej