11.07.2013

Nie ukrywam, że na najnowszą książkę Beaty Maciejewskiej czekałam z niecierpliwością. Bo i słynne organizowane przez nią „spacery” bardzo lubię. I poprzednie wydawnictwa tej autorki cenię. Jednak nade wszystko elektryzowały mnie owe obiecane w tytule szczegóły. Przecież to miasto ma tyle smaczków... Byłam ogromnie ciekawa co wybierze autorka, według jakiego klucza poprowadzi swoją opowieść.
"Wrocław tkwi w szczegółach"


Czytaj z pokorą
Kiedy odebrałam – jeszcze ciepły, poważnie! Choć nie wykluczam wpływu piekielnego upału... - egzemplarz książki poczułam powagę sytuacji. I to dosłownie. Dorodny album za nic nie chciał zmieścić się w mojej torebce. Jednak gorsze było to, że pokaźne gabaryty wydawnictwa uniemożliwiły mi rozpoczęcie lektury już podczas powrotu do domu, w autobusie. Pewnie, na upartego bym mogła... Ale te kredowe strony zmuszają do szacunku i cierpliwości. To książka do delektowania się w domowym zaciszu. Nie tylko specyfika „techniczna” na to wskazuje, ale i zawartość. „Wrocław tkwi w szczegółach” wymaga uwagi czytelnika – nie dlatego, że jest przeładowany datami, nazwiskami. Dlatego, że pokazuje piękne drobiazgi. A nad drobiazgami trzeba się pochylić.

Zobacz! Wrocław!
We wstępie autorka pisze: „Na wszystko brakuje Ci czasu, ulice przemierzasz biegiem ze wzrokiem wbitym w trotuar (…). Zwolnij trochę, podnieś głowę do góry, a nie pożałujesz.” Ja? Ze wzrokiem wbitym w trotuar?! Nigdy! Święte oburzenie z cyklu „może inni tak robią, ale ja nie” zamigotało mi radośnie gdzieś w podświadomości. Przecież ja patrzę, wypatruję, przyglądam się, …gapię się! Ten cały flaneryzm wpędzi mnie kiedyś do grobu – na razie wpadam na ludzi, ale tylko czekać, aż trafi się otwarta studzienka, czy inna  dziura w moście ;).
Zobaczyć we Wrocławiu coś zachwycającego nie jest trudno, jednak samo patrzenie nie odczaruje zaklętych w danym miejscu historii. Dlatego warto sięgać po takie wydawnictwa, które mogą opowiedzieć Ci coś nowego o "Twoim własnym" mieście. 
mistrz drugiego planu...
Co jest w środku? A czego nie ma?
W albumie, już na pierwszy rzut oka, jest efekt łał (wow, jak kto woli), a to za sprawą niesamowitych zdjęć autorstwa Stanisława Klimka. Odrobina kamienicznej prywaty: w środku znajdziecie zdjęcia m.in. przepięknej kamienicy ze skrzyżowania Prądzyńskiego i Łukasińskiego oraz kamieniczkę z Gajowej 36 :)! Fotografie ilustrują kolejne teksty w albumie. Pomimo formy sugerującej raczej... hm, oficjalne w tonie wydawnictwo, książka jest przesiąknięta charakterystyczną narracją autorki. Jeśli lubicie te wszystkie humorystyczne wtrącenia, gry słowne, anegdotki niczym wisienki na torcie, to z całą pewnością się nie rozczarujecie. Ot, choćby taki tekst zatytułowany „Głowa dla mistrza”:
"Obecność kata była konsekwencją przyznania miastu przywilejów sądowych, które zezwalały na stosowanie kary miecza (ius gladii). Dlatego wrocławianie bardzo lubią swojego egzekutora, stojącego na wrocławskim pręgierzu. Ścinał, wieszał, chłostał, torturował, piętnował, ale także dbał o stan techniczny szubienicy, a nawet sprzątał więzienie miejskie oraz zamiatał ulice. Po prostu doskonały pracownik miejski.” 
Albo tytuł „Bank nie z tej ziemi” sąsiadujący z fotografią grobowca rodziny Alexander, na którym to grobowcu widnieje płaskorzeźba banku...
Nie znajdziecie tu drętwych elaboratów historycznych. „Wrocław tkwi w szczegółach” to ponad czterdzieści... artykułów? Felietonów? Opowieści? To jak prywatny „spacer po Wrocławiu” - to o czym czytasz jest żywe, lokalne, widywane-a-nieznane. Czasami to opowieści z czasów stosunkowo niedawnych, inne mają kilkaset lat, ale wszystkie wiążą się z Wrocławiem. Autorka podąża przez miasto i „aktywuje” zamrożone przez czas historie, udziela głosu kolejnym miejscom, płaskorzeźbom, figurom, budynkom... Z tych głosów powstał bardzo zgrany chór. 
Specjalnie dla mnie, z dedykacją :)!!! Album otrzymałam od samej autorki :)


"Wrocław tkwi w szczegółach", S. Klimek, B. Maciejewska, wyd. Via Nova 2013.

4 komentarze:

  1. Dziękuję za rekomendację, poszukam tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, czyta się doskonale.

      Usuń
  2. Dopiero niedawno udało mi się kupić tę książkę. Jest dokładnie taka jak opisujesz. Po prostu super.
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłej lektury i również pozdrawiam. :)

      Usuń