Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ruina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ruina. Pokaż wszystkie posty
5.02.2016
ul. Kniaziewicza 39

Dzielnica: Krzyki
Osiedle: Przedmieście Oławskie
Ulica: gen. Karola Kniaziewicza, dawniej: Palmstrasse


Po tej stronie ul. Kniaziewicza nr 39 wydaje się dość osamotniony. Nieskażony remontem, zapomniany przez popowodziowych wyburzających relikt. Przyklejony do przecudnej urody styropianowej huby tak sobie stoi i czeka. Trudno powiedzieć na co - „ludzie gadają”, że na remont. Ale o tym remoncie słyszałam już 5 lat temu, więc to chyba czekanie na Godota.
Kamienicę kojarzyłam przede wszystkim ze względu na niesamowity kontrast – zmęczonej życiem elewacji, zamurowanych okien i bujnego kwiecia ochoczo porastającego balkon na drugim piętrze. Było w tym coś budującego ;). Brama nie miała domofonu, ale... zwykle nie miała też działającego światła, więc wycieczkę z aparatem wciąż odkładałam.

Kwiatów nie ma już od przynajmniej roku czy dwóch. 

Niedawno usłyszałam, że budynek ponoć został wysiedlony. Postanowiłam uzbroić się w latarkę i mimo wszystko coś uwiecznić na zdjęciach. 
 Budynek jest wciąż zamieszkały. Tak przynajmniej sądzę. Kiedy fotografowałam wspomniany balkon, z jednego z okien pomachała do mnie uśmiechnięta starsza pani. Teraz tak sobie myślę, że to było podejrzane... Ludzie zwykle mało entuzjastycznie reagują na fotografowanie ich miejsca zamieszkania („A czego fotografuje, niech nie fotografuje, bo milicję zawołam” ;)) . Duch, jak nic.
Ale czy duchy jadają pizzę? Bo na schodach minął mnie dostawca...
Co ja Wam mogę powiedzieć o tej kamienicy? Że strasznie zapuszczona, że szkoda, że detale takie piękne? Wszystko to widać jak na dłoni. Przejdźcie się, zachęcam. Ten budynek topnieje w oczach (dla porównania – brama w 2007 roku [KLIK!] i brama obecnie [KLIK!]). Zajrzyjcie też na oryginalne podwórze za kamienicą - sąsiedztwo tego dosłownie... obgryzionego muru i styropianowego budynku wprawia w osłupienie [KLIK!]

Na dolny-slask.org.pl znalazłam informację, że klatka schodowa tej kamienicy grała w jakimś filmie. Wiecie może w którym?

Więcej zdjęć z Kniaziewicza 39 tutaj [KLIK!]

DOPISEK Z 18 lutego 2016 r.
A więc jednak remont! I załapią się jeszcze dwie sąsiadki, Kniaziewicza 36 i 38!
[Link] 

Czytaj dalej
30.09.2015
ul. Grodzka 9

Dzielnica: Stare Miasto
Osiedle: Stare Miasto
Ulica: Grodzka, dawniej: Burgstrasse

Gdzie dwóch się bije, tam zabytek marnieje - taki powinien być tytuł tej notki. Ul. Grodzka 9, szerzej znana jako "stara farmacja" (niegdyś mieściły się tam jednostki Akademii Medycznej), ostatnio znów pojawił się w lokalnych mediach. Niestety, nie dlatego, że budynek wyremontowano, czy otwarto w nim kolejna wystawę. Na to jeszcze poczeka. W obliczu obecnej sytuacji - poczeka jeszcze długo. 

Grafika C. Scholza, wycinek z gazety z roku 1866 (źródło: dolny-slask.org.pl)
Samej aferki opisywać nie będę, szczegółowo omówił ją już chyba każdy możliwy portal internetowy (jeśli jakimś cudem ktoś nie wie o co chodzi, zachęcam do kliknięcia tutaj: Gazeta Wrocławska, TuWrocław, Gazeta Wyborcza, PRW). Ale chętnie pokażę Wam kilka zdjęć, które udało mi się zrobić wewnątrz budynku w ubiegłym roku podczas 12. edycji Przeglądu Sztuki SURVIVAL "Miasto - stan zapalny".
 
ul. Grodzka 9
Dostojny gmach zbudowano w 1866 roku, autorem projektu był Milczewski. W środku (do 1945 roku, kiedy to budynek przeszedł w ręce Uniwersytetu Wrocławskiego, a następnie Akademii Medycznej) mieściło się uniwersyteckie  Muzeum Mineralogiczne i Paleontologiczne. Ponoć budynek mocno ucierpiał w czasie wojny, a swoją odbudowę zawdzięcza w dużej mierze pionierom wrocławskiej farmacji - wykładowcom i studentom, którzy postanowili własnoręcznie odgruzować budynek.

ul. Grodzka 9
Jestem skłonna uwierzyć w to, że wojna Grodzkiej 9 nie oszczędziła. W środku budynek jest mocno, hm, eklektyczny ;), niestety ta układanka to głównie lata powojenne. Zdarzają się perełki - tam urocza balustrada, tu piękne drzwi - ale to nieliczne drobiazgi, jeśli wziąć pod uwagę wielkość i wiek budynku. Szczęśliwie nikt nie zdołał odebrać majestatu wysokim stropom i półkolistemu ryzalitowi...

Co widzielibyście w przy Grodzkiej 9? Jakieś pomysły? Tylko nie galerię handlową, proszę ;)...
Więcej zdjęć - [klik!]

Czytaj dalej
24.05.2015
Kamienice niczyje



Zwykle staram się pokazać Wam co pięknego znalazłam we wrocławskich ceglanych staruszkach. Skupiam się na sztukateriach, imponujących bramach, koronkowych schodach. Zasłona milczenia miłosiernie skrywa upiorne akty wandalizmu, samowolkę w wymianie stolarki okiennej i ułańską fantazję w zakresie zagospodarowywania wspólnej przestrzeni klatek schodowych. Podczas mojego "kamienicowania" nieczęsto mam okazję, by zajrzeć do mieszkań i przekonać się, ile warstw współczesności nałożyło się na dostojne ściany. Z moich obserwacji wynika jednak, że niektóre mieszkania zdają się nic sobie nie robić z upływających dekad i zmian stylów wystroju wnętrz. Czy to z zamiłowania, czy z zaniedbania, czy z przyzwyczajenia - w wielu lokalach mieszkańcy pozostawiają oryginalne elementy. A te porastają kurzem i kolejnymi warstwami farb. Albo... znikają.
fot. Agnieszka M.

S z t u k a t e r i e  n a  w y n o s
Kiedyś na Facebooku kamienic udostępniłam link do ogłoszenia znalezionego na popularnym portalu sprzedażowym. Z treści ogłoszenia wynikało, że pewien pan z wrocławskiego Śródmieścia ma na sprzedaż... sztukaterie ze swojego mieszkania. Było również zapewnienie, że jeśli nie znajdzie się kupiec, to elementy zostaną zniszczone (Taktyka: "Płaćcie, albo je zabiję". Tylko czekać na zdjęcia przerażonych sztukaterii czy anonimowe przesyłki z poodcinanymi fragmentami zdobień...). To zdecydowanie za mało informacji, by móc z czystym sumieniem wyciągnąć widły i dokonać samosądu. Może kamienica idzie do rozbiórki? W obliczu faktu, że Wrocław nie ma czegoś w stylu banku detali architektonicznych, faktycznie lepiej je jakkolwiek uchronić przed zniszczeniem. Jednak wrodzona nieufność (a może smutne doświadczenia?) podsuwa mi inny scenariusz. Szaber Breslau trwa nieprzerwanie od 1945 roku, a w całej tej klęsce urodzaju, jaką pod względem kamienic może pochwalić się Wrocław, powoli ogarnia nas znieczulica.

N i c z y j e
fot. Agnieszka M.
Jak wiele oryginalnych elementów ginie z kamienicznych mieszkań? Co uległo zniszczeniu ze starości i zaniedbania, a co zostało z rozmysłem spieniężone lub usunięte, bo nie pasowało do kwadratowej sofy z Ikea? Strach pomyśleć. Gwoździem do trumny dla wielu pięknych mieszkań jest to, że są "niczyje", czyli miasta. Koszta remontu takich cudowności to skarbonka bez dna, a osoby zamieszkujące w lokalach komunalnych zwykle nie należą do majętnych i same niejednokrotnie potrzebują pomocy, a co dopiero mówić o inwestowaniu w mieszkanie, które de facto do nich nie należy.
fot. Agnieszka M.
Kilka lat temu moja znajoma rozglądała się za lokum dla swojej rodzinki. To, co zastała w niektórych mieszkaniach wyzwalało chęć przeprowadzenia remontu z kategorii "ogniem i mieczem!" - zdezynfekować i wpuścić buldożery. Tylko wprawne i wyczulone oko dostrzeże, że gdzieś na suficie majaczą resztki sztukaterii, dostojne drzwi zasługują na drugą młodość, a podłoga, gdyby tak ujrzała światło dzienne... Pytanie: kto ma na to czas i pieniądze, by w tym chlewie szukać pereł? W ten sposób kolejne mieszkania tracą swój wyjątkowy klimat.



S z u k a j c i e,  a . . .
fot. Grzegorz B.
Wiem, że to, co pokazałam na zdjęciach od Agnieszki, to nie jest jakiś kamieniczny standard, ale zwyczajnie szkoda mi tych mieszkań, które "miały pecha". Nie chcę jednak kończyć notki tak pesymistycznym akcentem. Wertując otrzymane od Was e-maile sięgnęłam do archiwum, w którym znalazłam m.in. list od pana Grzegorza, mieszkańca mojej ulubionej kamienicy przy Krasińskiego, który podzielił się ze mną kilkoma zdjęciami z remontu mieszkania - w tym fotką swojego niezwykłego "odkrycia" pod kilometrami farby na podłodze. Serce roście... ;)


Jestem ciekawa, czy ktoś z Was porwał się na taką stajnię Augiasza i doprowadził ją do stanu używalności, a przy tym zdołał zachować kilka smaczków rodem z Breslau? Piszcie w komentarzach lub na maila, wszelkie wspomnienia mile widziane :).

Czytaj dalej
11.02.2014
Wrocławska Mapa Miejsc Zapomnianych

Przemierzyli Wrocław wzdłuż i wszerz, by przygotować wyjątkową mapę – Wrocławską Mapę Miejsc Zapomnianych. Artyści z Fundacji Teatr Nie-Taki: Karol Budrewicz, Przemysław Górecki i Piotr Kunc uwiecznili je na zdjęciach, a Michał Czerwonka przygotował krótki film prezentujący wybrane zakątki. 3 lutego otwarto wystawę prezentującą efekty ich pracy. Jak wyszło? Ciekawie. 
(Jeśli przemilczeć fakt, że na wstępie złamano mi serce mówiąc, iż kamienic na wystawie nie ma, bo autorów interesowały tylko obiekty o dużej powierzchni...)

Wrocławska Mapa Miejsc Zapomnianych

Czytaj dalej
23.06.2012
ul. Benedyktyńska 6

Dzielnica: Śródmieście
Osiedle: Plac Grunwaldzki 

Ulica: Benedyktyńska, dawniej: Schwenckfeld Strasse

  
Benedyktyńska to nie jest dobre miejsce dla kamienic. W 2005 roku rozebrano numer dwa i numer cztery. Później wysiedlono mieszkańców kamienicy nr 6. Od tego czasu legalnie wejść się do niej nie da, tak więc wnętrz tej kamienicy na moim blogu już nie zobaczycie. Nie powiem, że nie zwiedzałam obiektów w gorszym stanie technicznym. Ale przynajmniej nie były "zabezpieczone" w sposób, który stwarza realne zagrożenie dla zdrowia i/lub życia ;). Pozdrawiam ufnych kierowców, który zostawili tam swoje samochody. 
ul. Benedyktyńska 6
Kamienica nr 6 jest ogólnie rozrywkowa. Czasami lubi się zapalić. Pamiętam jeden większy pożar, w 2009 roku, ale z komentarza na Wratislaviae Amici wynika, że interwencji straży pożarnej mogło być więcej. A zabezpieczenia budynku - choć niewątpliwie artystyczne - nie działają tak, jak powinny.
"Ktoś może wie, jaki los czeka tę kamienicę? Jakoś mnie irytują te regularne wizyty Straży Pożarnej, bo mieszkam w pobliżu. Nie wspomnę o dewastacji i nieustannym rozkradaniu - zniknęły np. metalowe balustrady balkonów, które z resztą niedawno były remontowane. Czy ona podlega opiece konserwatorskiej?"
I budynek sobie niszczeje. Oczywiście plany były - dużo i rożnych. I mieszkania miały być nowe i fasada zachowana. Ale wiadomo, że koszta takiego przedsięwzięcia są w stanie skutecznie zniechęcić. Więc obecnie w budynku rezydują wróble. Tzn., podejrzewam, że nie tylko one, ale wróble towarzyszyły mi przez cały czas fotografowania kamienicy. Jeden był chyba nawet wrogo usposobiony - wydzierał się tak głośno, że nie mam wątpliwości, iż nie komunikował niczego miłego ani nawet cenzuralnego ;).
ul. Benedyktyńska 6 - zwierzę medialne, w centrum uwagi ;)
Ilość zdjęć może zaskoczyć, zwłaszcza, że fotografowałam jedynie fasadę. Ale wiele fotografii "zagląda do środka" budynku. Tu widać zdobiony sufit, tam fragment klatki schodowej, a gdzie indziej... ciemność, ciemność widzę (zwłaszcza patrząc w dziury po oknach od podwórza, ma się wrażenie, że kamienica łypie złowrogo). No i pomysłowo wykorzystany bok kamienicy z resztkami budynku nr 4 - kampania społeczna
Stojąc w bezpiecznej odległości od tej romantycznej ruinki można nawet dać się oczarować. Jeśli się lubi kamienice i nieco przykurzone piękno. Jeśli się nie lubi, można przeżyć szok.

ul. Benedyktyńska 6

O tym, że nie jest to budynek, który można beztrosko wyburzyć, pisano już na blogu Czerwona Lista Zabytków Dolnego Śląska. Choć nie, móc, to można. Ale czy warto? Piękna fasada + dobra lokalizacja. Jednak biorąc pod uwagę los sąsiadek numeru 6... nie mam wielkich nadziei, że ktoś/coś tę kamienicę uratuje. 

Zachęcam do obejrzenia zdjęć. Slideshow tutaj, a dla wszystkich żądnych detali - jak zwykle, tradycyjna galeria ;).





   




Czytaj dalej