1.12.2014
Zapoluj na lwa - konkurs


Dziś, drodzy kamienicofile ;), mam dla Was konkurs. Zapolujcie na lwy! Oczywiście celujemy obiektywami, a strzelamy lampą. Do wygrania karty prezentowe Empiku. Ale po kolei.
 


apartament Fredro, fot. LeoApart
Jakiś czas temu skontaktowała się ze mną firma LeoApart i zaproponowała, by coś fajnego razem przygotować. LeoApart to wrocławska firma oferująca apartamenty w systemie hotelowym, w ich bazie jest prawie 50 mieszkań, wszystkie w centrum miasta. Oczywiście są i w kamienicach, a jakże. Oferta jest na tyle różnorodna, że znajdą coś dla siebie i rodziny z dziećmi, i grupki przyjaciół, i miłośnicy luksusu. Apartamenty to świetne rozwiązanie dla osób, które chcą pozwiedzać miasto i poczuć się odrobinę jak jego mieszkańcy. Sama często korzystam z takiej opcji, bo nie przepadam za anonimowymi termitierami hoteli. Lubię mieć wrażenie, że "mieszkam". LeoApart mają swoje apartamenty w tak dogodnych komunikacyjnie, a jednocześnie urokliwych punktach miasta, że pozostaje mi tylko żałować, że nie jestem turystką ;). 


LeoApart
Mając do dyspozycji tak fotogeniczne miasto jak Wrocław... po prostu nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności zorganizowania konkursu fotograficznego. Temat podsunęła nam nazwa firmy – LeoApart. Lew jako symbol ma wiele znaczeń – siła, odwaga, majestat, dostojeństwo, wojowniczość, dzikość... Ile lwów spogląda na Was codziennie z fasad kamienic? Przyjrzyjcie się uważnie. Jest ich więcej niż podejrzewałam. Niektóre groźne, inne już złagodniały (zwykle pod wpływem warunków atmosferycznych, które, co tu dużo mówić, potrafią stępić kły...). Czasami to samotnicy, innym razem z jednej fasady szczerzy się kilka paszcz. Znajdźcie je, uwiecznijcie na zdjęciach i przyślijcie do mnie. Trzy najciekawsze zdjęcia firma LeoApart nagrodzi kartami prezentowymi Empiku o wartości 100 zł.




Z a p o l u j  n a  l w a
konkurs fotograficzny dla amatorów i profesjonalistów


Co  t r z e b a  z r o b i ć ?
Wśród zdobień wielu z wrocławskich kamienic czają się lwy. Zapoluj na najpiękniejszego i najdumniejszego, jakiego uda ci się znaleźć i uwiecznij go na zdjęciu. Prześlij fotografię na adres wroclawskie.kamienice@gazeta.pl i weź udział w konkursie organizowanym przez firmę LeoApart na blogu Wrocławskie Kamienice. 
Autorów prac zakwalifikowanych do konkursu (wymogi poniżej, w punkcie „Fotografie”)  LeoApart zaprosi na wernisaż i wspólne podziwianie zdjęć. Podczas wernisażu jury (wybrane przez organizatora) wskaże 3 najlepsze i najciekawsze prace, których autorzy otrzymają karty prezentowe Empiku o wartości 100 zł. Wszystkie zdjęcia zgłoszone i zakwalifikowane do konkursu można będzie zobaczyć w folderze „Zapoluj na lwa” na profilu Facebookowym firmy LeoApart. Zachęcam do lajkowania i komentowania – jury będzie pilnie śledzić popularność zdjęć i może wziąć pod uwagę vox populi.

J a k  t o  z r o b i ć ?
Każda osoba może przesłać maksymalnie 3 fotografie. Zdjęcia mogą być cyfrowe lub analogowe, ale jeśli zdjęcia będą analogowe, wówczas oczywiście autor będzie musiał je zeskanować. Nie stosujcie fotomontaży, zwykła obróbka zdjęć jest dopuszczalna (jasność, kontrast, itp.). Fotografie powinny być zapisane w formacie JPG lub TIFF, o rozdzielczości minimum 200 dpi i 10 mpix. Chcemy je później wydrukować i podziwiać, więc to wymóg konieczny. Nie, nie powiększamy zdjęć w Paincie ;). Do konkursu można zgłaszać jedynie prace, które nie były wykorzystywane i zgłaszane w innych konkursach oraz nie były dotychczas publikowane. Fotografie powinny być opisane według wzorca: imię_nazwisko_tytułfotografii.
Razem ze zdjęciami w mailu uczestnik musi podać swoje imię i nazwisko, telefon kontaktowy, miejsce wykonania fotografii oraz oświadczenie, iż jest autorem prac i posiada do nich pełne prawa majątkowe. Nadesłanie fotografii na konkurs jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie przez organizatora danych osobowych uczestnika na potrzeby realizacji konkursu (ustawa o ochronie danych osobowych z dn.29.08.1997 r. Dz.U. Nr 133 poz.833 z póz. zm.) oraz na potrzeby promocji konkursu.
Już tylko pro forma wspomnę, że zdjęcia powinny przedstawiać lwy zdobiące wrocławskie kamienice. Lew musi być detalem architektonicznym, nie będą uznawane fotografie plakatów, zdjęć, rysunków, logo. 
 
... i  d o  k i e d y ?
Start konkursu: 1 grudnia
Termin nadsyłania prac: 15 grudnia
Wernisaż i wręczenie nagród: 19 grudnia w restauracji „Vincent”


Cały regulamin znajdziecie TUTAJ. Zachęcam Was, zaczajcie się na lwy i na nagrody. Karty do Empiku czekają :).

gdzieś na Nadodrzu...

Czytaj dalej
17.10.2014
Srebrna Wieża po sąsiedzku


Jakiś czas temu razem z grupką blogerów i fotografów zostałam zaproszona do Silver Tower Center. Jeśli ktoś jeszcze nie kojarzy - jest to nowoczesny kompleks biurowo-hotelowo-usługowy o wysokim standardzie i ponad 25 tys. m kw. powierzchni użytkowej. Dla zwykłych śmiertelników, to "to duże, lustrzane, co wyrosło przed Dworcem PKP" ;). Właściwie nawet się ucieszyłam, że w miejscu, które wyglądało jak krater po uderzeniu meteorytu, coś zaczyna się dziać. Mamy wyjątkowego pecha, jeśli chodzi o krajobraz w tej okolicy. Wysiadasz z pociągu, wychodzisz z odnowionego dworca, a tu przystanki zamieszkane przez stałych bywalców, straszące hotele Grand i Piast, wesołe bloki i właśnie ta nieszczęsna dziura po meteorycie. Hotel Piast wyłamał się z upiornej parady, codziennie obserwuję postępujące prace i liczę, że będzie efekt "wow!". Silver Tower Center zajęło miejsce po kraterze. 
stuletnia sąsiadka zagląda przez okna

S z p i n a k  z  K r a i n y  C z a r ó w
W nowoczesnym budownictwie gustuję jak w szpinaku - po prostu wiem, że czasem trzeba i że jeśli dobrze się to przyrządzi, to nawet nie będzie takie obrzydliwe, a na zdrowie pójdzie. Ponoć są nawet miłośnicy szpinaku ;). Zatem: jak przyprawiono Silver Tower Center?

Zaprojektowany przez Maćków Pracownię Projektową budynek składa się z dwóch segmentów: części wysokiej z 14 kondygnacjami użytkowymi mieszczącymi biura, oraz niższej, sześciokondygnacyjnej, z usługami i handlem, a także trzygwiazdkowym hotelem ibis Styles Wrocław Centrum i centrum konferencyjnym. Na poziomie parteru oraz +1 znajduje się publiczna część hotelowa, natomiast na wyższych piętrach do dyspozycji gości będą 133 pokoje nawiązujące do baśniowego świata Alicji z Krainy Czarów. Prosta, dynamiczna i pokryta szkłem bryła hotelu jest niczym zwierciadło, w którym odbija się dworzec kolejowy i tętniąca życiem okolica. Wystarczy wejść do hotelu, by przenieść się na drugą stronę baśniowego lustra. Można będzie zrelaksować się w wygodnych fotelach inspirowanych kołnierzem Królowej albo zjeść śniadanie w restauracji śniadaniowej, w której nawet stoły wiszą do góry nogami! Jest jeszcze cała masa bajkowych detali, czekająca na odkrycie przez gości: zaczytana Alicja w każdym pokoju hotelowym, biurka z nogami w kształcie klucza, miniaturowe drzwi i ściany pełne luster.

wnętrze pokoju
No dobrze, tu mnie zaskoczyli. Lustrzak wyglądał z zewnątrz bardzo imponująco (czytaj: jest ogromny. Nie wiem, czy nie za duży, by się wpasować w ten fragment miasta. Ale od takich rozważań są specjaliści, nie ja...). Nie podejrzewałam, że skrywa Krainę Czarów. Najwyraźniej STC chce wyjść do ludzi, bo oprócz hotelu, biur i bajkowych elementów pojawią się też lokale usługowe, handlowe i gastronomiczne, a także wszędobylski drapieżny owad. Będzie też plac, ławki, zieleń.


Parter budynku Silver Tower Center, oprócz części hotelowej, to również lokale handlowe, usługowe i gastronomiczne (na poziomach od -1 do 0). Z ich ofert korzystać będą nie tylko hotelowi goście czy pracownicy tutejszych biur, ale także mieszkańcy Wrocławia. Od 1 października br. rusza na podbój podniebień restauracja ''Czary Mary''. Znany i doceniany w branży szef kuchni Rafał Borys zadba o to, aby serwowane w niej potrawy zaczarowały każdego. Nad magiczną atmosferą lokalu czuwały będą dwa Białe Króliki zerkające na gości z muralu ściennego. Na powierzchni 1100 mkw. znajdzie się Biedronka (...). 
Nie wiem, czy są nam potrzebne nowe miejsca na lokale handlowe i usługowe. Po pustych bezkresach PKP długo przetaczały się róże jerychońskie. Zamiast Dworca Autobusowego również będziemy mieli galerię - pewnie podobnie uczęszczaną. Ba, nawet w oddalonych o kawałek Arkadach jest pustawo. Czy lokalizacja w STC będzie tak łakomym kąskiem, że przyciągnie wyjątkowe marki i klientów? Zwłaszcza z tą Biedronką w tle? Ponoć ma to być biedra de lux, konkurencja dla delikatesów typu Alma, wyjątkowy standard wykończenia i inne takie. Zobaczymy. 
widok z okien STC na podwórza przy Pułaskiego
STC tylko pozornie nie powinno nas interesować, drodzy miłośnicy kamienic. Lustrzana bryła sąsiaduje z czynszówkami, więc widok z okien  budynku bywa... oryginalny. Kontrast nie musi wyglądać źle, ale zaniedbanie zawsze będzie razić. A pobliskie kamienice... Cóż. I teraz powstaje pytanie: jaką drogą to dalej pójdzie? Wyburzeń? Renowacji? Mam nadzieję, że stanie się to raczej impulsem do odnowienia dostojnych starowinek, a nie pozbycia się problemu. Miłym ukłonem w stronę zabytków Wrocławia jest odnowienie zabytkowego słupa z lat 30. XX w., który już stoi na placu przed STC. Jego powierzchnia reklamowa ma być podświetlona, a słup znów będzie pełnił funkcję ogłoszeniową. 

Jak Wam się podoba STC i co sądzicie o takich wrocławskich puzzlach? Łączenie nowego ze starym jest nieuniknione, ale w jaki sposób robić to najlepiej? Widzieliście jakieś ciekawe przykłady takich połączeń? Piszcie, podrzucajcie zdjęcia i linki.


Kilka zdjęć z STC: [galeria]




Czytaj dalej
29.09.2014
ul. Włodkowica 4

Dzielnica: Stare Miasto
Osiedle: Stare Miasto
Ulica: Pawła Włodkowica, dawniej: Wallstrasse, czyli Wałowa


Serce zamiera, kiedy się widzi takie rzeczy. Widok rozmontowanego (tak, to najodpowiedniejsze słowo) budynku jest dla kogoś niewtajemniczonego w arkana odprawianej tam magii remontowej równie przerażający, co kadry z operacji na otwartym sercu. No bo jak - czy oni będą umieli to należycie poskładać? I będzie wszystko na miejscu? Pacjent będzie żyć? 
Remont pałacu Ballestremów rozpoczął się w kwietniu. Pamiętam, jak przeglądając stronę www.wroclaw.pl natrafiłam na tekst pt. "Pałac Ballestremów odzyska dawny blask". Z artykułu wynikało, że niebawem (bo czym jest 20 miesięcy, jeśli chodzi o ponad stuletni pałac) przy Włodkowica będzie piękniej. Niby żadna to nowość, bo o planowanym remoncie mówiło się od dawna, ale cieszy, że nowy właściciel budynku nie zmienił zdania. Pałac od kilku dziesięcioleci godnie znosił przeróżne upokorzenia i... chyba już wystarczy. 

Ballestremowie byli właścicielami kamienicy przy Włodkowica 8 od lat 60. XIX wieku. Najwyraźniej malownicza okolica przypadła im do gustu, gdyż w 1897 roku hrabia Franz (a nawet Franz Xaver Carl Wolfgang Ludwig Alexander) von Ballestrem zakupił też sąsiednie działki nr 4 i 6. Działki, budynki, kamienice... wszystko to fajne i warto mieć ;), ale przecież wiadomo, że ktoś, kto został przewodniczącym Reichstagu powinien mieć coś ekstra - dlatego w 1898 roku budynek nr 4 został przebudowany na pałac, a na działce nr 6 powstał ogród. Wszystko pod okiem architekta Alberta Graua, który najwyraźniej był tak ukontentowany swoim dziełem, że "podpisał" się na nim dwukrotnie - jego imię i nazwisko znajdziemy na fasadzie, a jego popiersie w holu. Próżność? Reklama? Wolę myśleć, że ojcowska duma. 

Pałac udało mi się zwiedzić w ubiegłym roku dwukrotnie - najpierw przy okazji oglądania wystawy (Pierścienie Saturna – wystawa WRO 2013), a później podczas spaceru z panią Beatą Maciejewską. Za każdym razem było inaczej. Kiedy podziwiałam wystawę, przez długi czas byłam najprawdopodobniej jedyną zwiedzającą w budynku (co absolutnie nie oznacza, że wystawa była mało atrakcyjna - po prostu wybrałam się tam w jedynej wolnej chwili, która przypadła na południe wyjątkowo upalnego dnia). A przestrzenie tam bezwstydne. Budynek ma 1,5 tys. mkw powierzchni użytkowej! Gdy wyszłam z pałacu, to zastawiona samochodami i ogródkami kawiarnianymi Włodkowica wydała mi się tak klaustrofobiczna jak nigdy. Spacer z panią Maciejewską tradycyjnie przyciągnął mnóstwo zwiedzających, co skutecznie "zmniejszyło" wnętrza pałacu, a oprócz tego pozwoliło mi przyjrzeć się z boku temu, jak wygląda ktoś, kogo właśnie oczarował jakiś element, detal, drobiazg. Zupełne oderwanie czasoprzestrzenne skutkujące mniej lub bardziej groźnymi kolizjami z innymi uczestnikami ruchu. Tak, skądś to znam.

Na parterze znajdowała się jadalnia i apartamenty syna Ballestremów. Na pierwszym piętrze zamieszkiwali pan i pani domu. Drugie piętro zajmowały dzieci i służba. I tu już chyba bez zbędnych luksusów, bo dzieci hrabia miał dziewięcioro (właściwie dzieci była dwunastka, niestety, trójka z nich zmarła bardzo wcześnie), a służby z pewnością jeszcze więcej.
Nikomu nawet się nie śniło, co czeka pałac w późniejszych latach... Po I wojnie światowej pałac stał się paraczynszówką, zamieszkali w nim protegowani rodziny. Po drugiej wojnie - najpierw trafił w łapska Urzędu Bezpieczeństwa, a później przestronne pałacowe wnętrza podzielono na mieszkania komunalne. Może to i lepiej dla Graua, że przeniósł się na łono Abrahama w 1900 roku i nie zobaczył tego wszystkiego. Pałac radośnie zagospodarowano, oczywiście zgodnie z aktualnymi trendami. Wiecie, farby olejne, kafelki, ścianki, ścianeczki. 

Na szczęście wielu rzeczy nie zmieniono. Zostały imponujące, przestronne schody z kutą balustradą. Zostało wspaniałe okno z resztkami witraży. Zostały stiuki i boazerie. Zostały herby Ballestrema i jego żony - von Saurma-Jeltsch. I pewien bardzo charakterystyczny element całej budowli. Żeby go dostrzec, trzeba podejść od strony ogrodu. Ogród do niedawna przypominał nieco las tropikalny, ale teraz widać wszystko dokładnie. W jednym z narożników umieszczono figurę św. Jadwigi Śląskiej. Dobitna deklaracja wyznania hrabiego Ballestrema, rezydującego przecież w dzielnicy żydowskiej? A może nawiązanie do pani domu - również Jadwigi?

Żałuję, że podczas żadnej z wizyt przy Włodkowica 4 nie udało mi się nawet zerknąć w czeluści piwnic. Ponoć po remoncie będzie się tam mieścił klub, więc okazja jeszcze będzie. Na parterze będzie oczywiście restauracja, a wyżej biura. Mam nadzieję, że nowi właściciele pałacu pochwalą się wrocławianom efektami prac remontowych. 


Zapraszam do [galerii]. Uwaga, zdjęć jest... dużo. Po wejściu do pałacu łatwo zmienić się w japońskiego turystę ;). 

Czytaj dalej
16.04.2014
ul. Traugutta 35

Dzielnica: Krzyki
Osiedle: Przedmieście Oławskie
Ulica: Romualda Traugutta, dawniej: odcinek zachodni - Wallgasse, odcinek wschodni - Weingasse; po włączeniu Przedmieścia Oławskiego od Wrocławia w 1808 roku połączono obie drogi i nadano im nazwę Klosterstraße (ul. Klasztorna) - od znajdującego się tam klasztoru Bonifratrów.


To jedyny taki kamieniczny punkt na tym odcinku Traugutta, dokładnie naprzeciwko kościoła św. Maurycego (w którym w latach 1932-1946 proboszczem był Paul Peikert, autor „Kroniki dni oblężenia Wrocławia 22.I – 6.V.1945”). Wielokrotnie przejeżdżałam tamtędy tramwajem i zawsze obiecywałam sobie, że pewnego dnia (za siedmioma górami, za siedmioma lasami...) nie będę się nigdzie spieszyć i przyjrzę się jej bliżej. To właśnie jeden z tych przypadków, na które trzeba bardzo uważnie spojrzeć, żeby powolutku wyłoniły się kształty, twarze, zdobienia.


Czytaj dalej
11.02.2014
Wrocławska Mapa Miejsc Zapomnianych

Przemierzyli Wrocław wzdłuż i wszerz, by przygotować wyjątkową mapę – Wrocławską Mapę Miejsc Zapomnianych. Artyści z Fundacji Teatr Nie-Taki: Karol Budrewicz, Przemysław Górecki i Piotr Kunc uwiecznili je na zdjęciach, a Michał Czerwonka przygotował krótki film prezentujący wybrane zakątki. 3 lutego otwarto wystawę prezentującą efekty ich pracy. Jak wyszło? Ciekawie. 
(Jeśli przemilczeć fakt, że na wstępie złamano mi serce mówiąc, iż kamienic na wystawie nie ma, bo autorów interesowały tylko obiekty o dużej powierzchni...)

Wrocławska Mapa Miejsc Zapomnianych

Czytaj dalej
31.01.2014
Kamienice z Pułaskiego i Małachowskiego - petycja

Dziś ciąg dalszy historii kamienic z ul. Pułaskiego i ul. Małachowskiego oraz wielka prośba do Was wszystkich. Ale po kolei...

Co się zmieniło od ostatniej notki? 
Z wnioskiem o objęcie tych kamienic wpisem do rejestru zabytków wystąpiło Stowarzyszenie "Monitoring Zabytków" z Bytomia (!!!). Do Miejskiego Konserwatora Zabytków poszły wnioski o wszczęcie postępowania w sprawie wydania nakazu konserwatorskiego i o udzielenie informacji dotyczących stanu technicznego kamienic. 
Jak poinformowała mnie jedna z czytelniczek, dziś wniosek o objęcie kamienic wpisem do rejestru zabytków wystosuje także Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia. 

Możecie pomóc!
Poniżej zamieszczam tekst z profilu Czerwona lista zabytków Dolnego Śląska na Facebooku. Informacja ukazała się tam 29.01. Postanowiłam udostępnić ją także tutaj, na blogu, gdyż nie każdy korzysta z FB, a im więcej osób poinformowanych - tym lepiej. 

Czytaj dalej
5.12.2013
ul. Małachowskiego 24, ul. Pułaskiego 73-81

Dzielnica: Krzyki
Osiedle: Przedmieście Oławskie
Ulica: gen. Kazimierza Pułaskiego, dawniej: GalgengasseBrüderstraße - to ulica, która na piśmie zasłynęła już w 1370 roku, a zasłużyła sobie na tę wzmiankę... szubienicą wybudowaną w jej końcowym odcinku. Stąd pierwsza, jakże wdzięczna nazwa - ul. Szubieniczna. Po usunięciu szubienicy, w połowie XIX wieku Szubieniczną przemianowano na ul. Bracką/Bratnią - na cześć znajdującego się tam zakonu bonifratrów. Obecną nazwę ulica nosi od 1946 roku.
Ulica: Stanisława Małachowskiego, dawniej: Flurstraβe (ul. Łanowa) - wytyczona w 1844 r.; obecną nazwę nosi od 1945 roku.


Dziś notka nietypowa - przeglądowa i wspominkowa. Jeszcze na początku działalności bloga pisałam o trzech kamienicach z tej pierzei. Wówczas oficjalna wersja wyroku wydanego na budynki brzmiała: wyburzyć do 2013 r. Rok się już wprawdzie kończy, a kamienice stoją jak stały, ale to niestety nie gwarantuje happy endu. Ceglane staruszki stanęły na drodze... drodze. A właściwie poszerzeniu drogi. Poszerzenie tej drogi z pewnością ułatwi życie kierowcom! 
(Jeśli tylko kiedyś uda się poszerzyć wiadukt... Ale coś trzeba robić, żeby nikt nie zarzucił bezczynności. A wyburzenie z pewnością będzie efektowne.) 
ul. Pułaskiego 81

Czytaj dalej
11.09.2013
Coś nowego dla Wrocławia

Zaproponowano mi przedstawienie Wam pewnej platformy. Po przyjrzeniu się jej dokładnie stwierdziłam, że tak właśnie zrobię, bo temat ma szansę się Wam spodobać. Ba, sama już się w to włączyłam ;). Inicjatywa nazywa się Groupon Starter. Tak, to od "tego" Groupon od okazji cenowych. Postanowili popłynąć ze swoją myślą przewodnią - że w grupie raźniej, taniej i w ogóle warto - na szerokie wody. Projekt działa pod hasłem "Razem możemy więcej!"
Na swojej stronie piszą:
Groupon zbudowany został na przekonaniu, że razem możemy osiągnąć więcej. (...) Uruchamiając platformę Groupon Starter, oddajemy w ręce lokalnych społeczności nowatorskie i wszechstronne narzędzie, poprzez które chcemy wesprzeć ich integrację oraz pomóc w podejmowaniu realnych działań, których efektem ma być pozytywna zmianę w najbliższym otoczeniu. -- Aniela Hejnowska, Groupon Polska
Przyznam, że nie miałam pojęcia, o co w ogóle chodzi z całym tym projektem - pierwszy etap przegapiłam, ale hasła typu "inicjatywa lokalna" i "pozytywna zmiana w najbliższym otoczeniu" działają na mnie lepiej niż "wyprzedaż" tudzież "taniej", więc szybko nadrobiłam informacyjne braki...  

Czytaj dalej